Szukaj:Słowo(a): praca licencjacka Kultura
marcinie bardzo ciekawy post. masz doswiadczenia z warszawa, jej rynkiem pracy(a
szczegolnie pracy w finansach i bankowosci) wiec Dublin jako miasto, jego
kultura, spolecznosc, wyglad wreszcie nie robi na Tobie zadnego wrazenia. masz
mozliwosc znalezienia ciekawej dobrze platnej pracy w wawie, wsrod swoich.
Ja tez mysle ze jednak wroce na polska uczelnie, zrobie licencjat i na
magisterke wyjade gdzies na zachod. dla zdobycia profesjonalnego angielskiego,
dla zdobycia experience w zachodniej kulturze pracy.
zaczne swoj plan wcielac w zycie za rok. teraz jeszcze pociulam troche kasy.
wszak musze miec kase na spekulacje na FX :)
pomoce do pracy licencjackiej o Konstancinie??
Pisze prace licencjacką o Konstancinie to dokładny jej tytuł to:Konstancin
jako obiekt docelowy turystyki uzdrowiskowej.I w związku z tym miałabym
ogromna prośbę.Czy moglibyście mi napisac gdzie w necie lub w samym
Konstamcinie znajdę pomocne materiały do jej napisania?Wprawdzie z internetu
już cos tam mam bo nie trudno to ściągnąć.Byłam tez w waszej bibliotece i
skserowłam trochę materiałów ale problem polega na tym,ze nie można takich
ksiązek wypozyczać.Czy np.w jakimś domu kultury czy stowarzyszeniu byłaby
możliwośc znaleźienia jakichś materiałów czy czegoś w tym stylu??jeżeli coś
wiecie to proszę piszcie.mój mail
jubenki2@wp.pl
Pomogę napisać pracę!!!!!!! TANIO!!!!!
Pomagam w pisaniu prac: magisterskich, licencjackich,
zaliczeniowych.

Szybko, tanio i profesjonalnie.

Piszę biznesplany, plany marketingowe, projekty i inne.

Dziedzina: ekonomia, turystyka, pedagogika, kultura fizyczna i inne
(wszystko zalezy od tematu)

Kontakt: na początek :-) mailowy: pomoc_w_pisaniu_prac@gazeta.pl
hiphop.
Tak, temat zacny i jak bardzo na modzie.
Jestem studentem polonistyki i właśnie piszę pracę licencjacką na temat hip-
hop ... Chciałbym zorientować się czy na tymże forum są jacyś hip-hop`owcy.
Sam mam już ponad 21 lat - pełna pełnoletniość - i oficjalnie przyznaję się
do prynależności do tej "subkultury" a może już do kultury ...
Również ciekawą kwestią jest to co sądzą o tej muzyce zwyczajni śmiertelnicy
nie znający się na "czarnej muzyce" , ale na pewno obserwujący wzrost
zainteresowania nią ...
Wszystkie uwagi będa na pewno baaardzo cenne i nad wyraz przydatne
pozdrawiam
Ja mam 22 lata i trzy lata temu byłam jako au pair w Holandii i było naprawde
cudownie.Rodzina do której trafiłam było wspaniała.Dzieci dwoje, ale naprawde
warto było.Poznałam inna kulture,wspaniałych ludzi a nawet przyjaciół.A tamtej
kraj to coś cudownego.Całkiem inne życie!!!Teraz piszę prace licencjacką i
jeśli nieznajdę pracy to znowu się wybiorę w Świat.POZDRAWIAM I POLECAM-lecz
tylko sprawdzone biura.
Filozofia, metanauka czy paranauka ?
Głównie byli rektorzy, obecnie osoby prywatne, założyli swoją fundację
oraz "Instytut Społeczeństwa Wiedzy".
www.frp.org.pl/witamy.htm
Od razu dostali na to pałacyk w centrum Warszawy, w świetnym miejscu, blisko
Sejmu i rządu. Tak jak w ZSRR, a potem w Rosji, były deputowany dostawał od
państwa na pożegnanie mieszkanie w Moskwie.

Jak widać, Ich Magnificencje, mimo że już odstawione od stanowisk, wciąż
zachowują się tak, jakby nadal rządziły.
Bardzo ciekawe, ilu stypendystów wsparła ta fundacja?
Instytut ma interesującą nazwę, wskazującą na to, że do tej pory wiedza i nauka
w społeczeństwie się nie liczyły, że trzeba je promować. A wydaje się, że poza
przypadkami incydentalnymi, takimi jak państwo talibów, zawsze miały one wielką
rangę, a już szczególnie w Starożytnej Grecji, Renesansie, Oświeceniu i w całym
XX wieku. Tak jak kultura, zdrowie, uroda, etc. To aż profesorowie muszą się
spotykać, żeby się o tym przekonywać? Naprawdę nie mają oni lepszych zajęć?
A badaniami szkolnictwa wyższego, jak i każdego innego, zajmują się przecież
stale wszystkie uniwersytety. Jest mnóstwo prac na ten temat od licencjackich
poczynając, na habilitacyjnych, albo i monografiach profesorskich, kończąc. Czy
naprawdę ten byt "Instytut Społeczeństwa Wiedzy" jest potrzebny? W okresie gdy
nauka i szkolnictwo wyższe nie mają pieniędzy i na wszystkim się oszczędza?
Życie kulturalne mieszkańców Otwocka
Przy okazji tematu o szeroko pojętej kulturze w Otwocku zwracam się z prośbą o
wypełnienie ankiety, której celem jest zebranie danych do mojej pracy
licencjackiej.
Proszę o wypełnienie TYLKO przez mieszkańców Otwocka.

www.ankiety-online.pl/survey.php?id=SurveyPage&survey=8629a64d1d37d9&page=0
Dziękuję za poświęcony czas.

Temat mam nadzieję rozwinie się w dyskusję o otwockiej kulturze, jakie są
nasze wymagania, czy są zaspokajane itp?

pozdrawiam
Witam.

Ja również staram się o pracę w firmie farmaceutycznej ( na stanowisko -
przedstawiciel medyczny). Poszukuję tej pracy już od 1,5 roku. Byłem już na 19
rozmowach kwalifikacyjnych. Często docierałem do ostatniego etapu rekrutacji (2-
5 osób). Nie jestem lekarzem. Ukończyłem studia - pedagogikę z logopedią(
licencjat), zaerządzanie i organizacja w służbie zdrowia (podyplomowe) , a
wcześniej Medyczne Studium Zawodowe, konczyłem również kursy( techniki
sprzedaży, negocjacje, Podstawy komunikacji interpersonalnej). Jestem
dyspozycyjny, reprezentatywny( 193 cm) kontaktowy,Posiadam szerokie kontakty w
środowisku leakarskim w Woj. którym mieszkam ( od 6 lat pracuję w charakterze
Ratownika medycznego). Zastanawiam się co jeszcze móglbym zrobić , jak bardziej
się starać , jak zwiększyć swe szanse na tę pracę.

Jesli chodzi o wrażenia z rozmów kwalifikacyjnych. Ogólnie rzecz biorąc
przyjemnie, standardowe pytania , praktycznie żadnych złośliwości ze strony
osób przeprowadzających rekruacje , czasem testy osobowościowe, psychologiczne,
analiza danych słownych i liczbowych, scenki sprzedaży, prezentacje. Ale
ogólnie rzecz biorąc mały profesjonalizm wśród rekrutujących ( na jednej
rozmowie gosć czytał pytania z kartki :)))) Tylko 2 z firm w ktorej się
starałem o pracę wykazały się pełnym profesjonalizmem , kulturą i klasą ADAMED
oraz ROCHE.

Pozdrawiam wszystkich szukajacycha tej pracy i zapraszam do dyskusji o swych
doświadczeniach : przedstawiciel_medyczny@poczta.onet.pl
CZY MAM SZANSE NA RYNKU PRACY JESLI...
ma 27 lat, zrobiny licencjat na AE z polityki spolecznej i studium
turystyczne, nigdy nie pracowalam"tak na powaznnie"(moze to zle okreslenie
ale mam na mysli ze podczas studiow wchytalam sie prac zleceniowych na sezon
a potem po studiach od razu wyjechalam do wloch).we wloszech tym bardziej
kariery nie zrobie poniewaz jest niestety dyskryminacja(mieszkam w strefie
autonomicznej 2jezykowej , sa tu dwie kultury austriacka i wloska ktore zyja
obok siebie ale nie razem),uzupelnic studia to szczyt marzen (trudne wejscie
i jeszcze trudniejsze studiowaanie-trzeba znac bd 3 jezyki ang,wl,niem -
ktorego ja nie lubie i nie znam) ewentualnie moge zrobic kursy. jest jeszcze
jedna przeszkoda, mam dziecko co na polskim rynku pracy jest choroba, tutaj
we wloszech wychodza zalozenia skoro jestem polka to moge niepracowac(maz
jest wolchem) albo gora posada kelnerki bylaby adekwatna do moich
kwalifiakcjhi i potrzeb. pobyt zagranica mnie interesuje i na pewno tu nie
zostane , niestety nie mam az tyle pienedzy zeby otworzyc cos w polsce
(wszystkim sie wydaje ze sie dobrze ustawilam ze super miec kase - tylko ze
50% idzie na oplate wynajetego mieszkania-o wlasnym mozna pomarzyc),
PYTAM SIE TAK SZCZERZE JAKA JEST WASZA OPINIA CZY MIALABYM SZANSE NA RYNKU
PRACY . aaa wiem ze jest zle i nie zarabia sie duzo zreszta jak bylam w
czerwcu w poslce pracowalam przez miesiac w telemarketing(dziwnie sie czulam
w tej roli).pomozcie kazda wasza opinia pozwoli mi naukierunkowanie moich
zamiarow.pozdr.
nieszczesliwa informatyczka
jestem studentka informatyki na uamie w poznaniu..kierunek jest prestizowy i
daje praktycznie pewnosc znalezienia pracy, jest tylko jeden warunek: trzeba
byc w tym dobrym.i tu pojawia sie moj problem: ja tego po prostu nie lubie.
co prawda radze sobie, zaliczam ale czesto sie zmuszam by isc na zajecia lub
zrobic projekt. po 1. roku wyjechalam do szwajcarii pracowac jako au-pair,
rozpoczelam kursy jezykowe angielskiego (fc) i francuskiego niestety musialam
je przerwac i wrocic do kraju z przemeczenia(ok 58 h pracy i 8 szkoly
tygodniowo).uwielbiam muzyke kulture sztuke..niestety nie dostalam sie na
architekture. mam zdolnosci plastyczne, jestem kreatywna, komunikatywna,
lubie fotografie...
teraz powrocilam na 2 rok studiow. nie wiem co z tym wszystkim
zrobic..chcialabym sie zajac designem, mediami lub projektowaniem wnetrz..ale
nie wiem jak znalesc dobra prywatna szkole, czy zrobic choc licencjat na
informatyce czy porzucic te studia??
dodam jeszcze ze moi rodzice sa rolnikami i im wydaje sie ze zlapalem boga za
nogi nie rozumiejac,ze mecze sie na 'dobrych studiach'.oprocz tego utrzymuje
sie sama i nie wiem czy bedzie mnie stac na prywatna nauke??

prosze kogos madrego o pomoc!!! dziekuje
Rychu,czy ja wiem?Są dwie(?) szkoły wyższe,są nieźli absolwenci dobrych uczelni
polskich,jest TPN(?),jest muzeum narodowe,jest archiwum,inne niezłe placówki.
W Przemyślu napewno nie będzie sie produkować silników odrzutowych,ani łodzi
rybackich,czy nawozów.Szansa Przemyśla to szeroko rozumiana
turystyka,wypoczynek,kultura.Przemyskie szkoly kształcą w zbliżonych kierunkach.
(jaka możliwość wykorzystywania np.prac licencjackich,może magisterskich dla
różnorodnych projektów,czy przedsięwzięć)Powinno i musi się udać.Pamiętaj!
Rzeszów już to ma!!!
W czerwcu obroniłam pracę licencjacką o polonistyce na UW i przyznam, że
trochę dziwią mnie wasze opinie. Wybrałam sobie ciekawy temat - lalka Barbie
we współczesnej kulturze (jestem na specjalizacji animacja kultury). Pisanie
pracy było świetną zabawą, szukałam materiałów nawet przez przyjaciółkę na
Florydzie. Pisałam pracę prawie przez cały rok, powoli i bawiąc się trochę jej
tematem. Obronę też wspominam fantastycznie, znałam mniej więcej zakres
materiału, z którego będę pytana i tak naprawdę moja obrona była dyskusją, a
nie wypytywaniem.
Przecież to od was zależy, jaki temat sobie wybierzecie i jaki promotor będzie
nam wami czuwał. Nawet na polonistyce można znaleźć jakiś ciekawy temat ;) To
naprawdę da się zrobić!! :)
Właśnie kończę studia licencjackie na tej uczelni i przygotowuję się do obrony
pracy licencjackiej. Uczelnia ma poziom nauczania na dość wysokim poziomie.
Wykładowcy są w porządku, często pójdą na rękę, ale są i tacy (jak w każdej
szkole), którzy potrafia robic problemy. Menedżer kultury jest chyba tylko w
trybie indywidualnym. Nie wiem niestety jaki jest koszt. Studia licencjackie -
3 800PLN/3 900PLN na rok ( w zalężności który to), studia uzupełniające
magisterskie 3 840PLN na rok. Rozważam kontynuację SUM na tej uczelni.
Łódź - Europejska Stolica Kultury 2016
Witam wszystkich,

jestem studentką Turystyki i Rekreacji na SGGW w Warszawie. Aktualnie piszę pracę licencjacką na temat staran miast o tytuł ESK 2016. Zwracam się z prośbą o wypełnienie ankiety, która znajduje się na stronie ankietka. pl (w bazie ankiet proszę wpisać Łódź - Europejska Stolica Kultury 2016)

Jest mi ona potrzeba, aby zbadać opinię publiczną na ten temat.

z gory dziękuję wszystkim za pomoc i pozdrawiam

Sława
Studiuje na animacji kultury,a tematem mojej pracy licencjackiej jest wplyw
wegetarianizmu na styl zycia;a oto kilka luznych podpunktow ktore zamioerzam
poruszyc;
dzialania podejmowane na rzecz praw zwierzat, animacji spoleczno- kulturalna,
wegetarianizm -jako filozofia zycia, wegetarianizm a ochrona przyrody,
ksztaltowanie uczucia empatii i wrazliwosci.
jezeli ktos mmacie jakies krytyczne uwagi, ciekawe pomysly i wiadomosci to
czekam i z gory dziekuje.
Bardzo proszę o pomoc i wypełnienie ankiety
Witam,
Jestem studentką III roku Audiofonologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Piszę prace licencjacką na temat tożamości kulturowej młodych głuchych użytkowników implantów ślimakowych.

O mnie słów kilka czyli dlaczego akurat taki temat.
Wybrałam ten temat po lektórze "Maski dobroczynności" Harlana Lane, a później "Culturally affirmative psychotherapy with Deaf persons" Neila Glickmana i wieleu artykułów na ten temat.

Chciałabym poznać Waszą opinię na temat kultury głuchych. Temu służy moja ankieta...
Jeśli mielibyście jeszcze jakieś uwagi, propozycje to będę bardzo wdzięczna.

Ankietę można znaleźć wpisując następujący adres w wyszukiwarkę:
www.ankietka.pl/survey/show/id/20686/tozsamosc-kulturowa-mlodych-osob-gluchych.html

Ankieta jest całkowicie anonimowa.
Będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc.
Czesc,
U nas sytuacja taka - ja licencjat (na magisterke narazie brak kasy i czasu),
maz zawodowe - nie ma matury i mi nie przeszkadza to w ogole. Nie wyksztalcenie
jest miara czlowieka. Moj maz to wspanialy czlowiek i duzo sie od niego ucze.
Od nikogo tez nic zlego nie uslyszalam, ale czasem widzialam zdziwienie na
twarzach dalszych znajomych, bo wsrod przyjaciol i rodziny nigdy nie odczulismy
jakiegos "krzywego" spojrzenia. Znaja go i wiedza jakim jest czlowiekiem, a to
chyba najwazniejsze.
Zreszta w pracy mam doczynienia glownie z ludzmi po kilku fakultetach i
wierzcie mi, ze niektorzy swoim zachowaniem i kultura osobista pozostwiaja
wiele do zyczenia.
Dobrze też poszukać prac
> z innych dziedzin, dzięki którym poznasz kontekst filmów najbardziej przez
> Ciebie lubianych, podziwianych. Tak więc historia sztuki, psychologia,
> filozofia.

Co to znaczy,że historia sztuki, filozofia, czy psychologia tworzą kontekst
filmów? Jaki kontekst?
>
> W programie studiów znajdują się projekcje, więc wiele filmów będziesz mógł
> zobaczyć w ramach zajęć.

No, wiedziałem- na filmoznawstwie na zajęciach ogląda się filmy! Nie wiem skąd
to oburzenie, gdy właśnie tak napisałem.
>
Jak kultura traktowana jest w Polsce - chyba każdy widzi. Ale za
7-8 lat, gdy będziesz kończył te studia (jeżeli zdecydujesz się na magisterkę,
> a nie licencjat), wszystko być może będzie wyglądało inaczej.

Oczywiście! Filmoznawstwo będzie najważniejszą dziedziną kultury!

> Pamiętaj, że kino przestanie mieć przed Tobą sekrety. Czar filmów może
prysnąć,
> gdy zaczniesz rozkładać je na czynniki pierwsze. Z drugiej strony - odkryjesz
> ich "trzeci sens".

Najłatwiej tego dokonasz posiadając Trzecie Oko Pana Kleksa. Możliwe, że
dostrzeżesz nim zarysy czwartego sensu, albo czterowymiarowość filmu!
a skad te dane o 14 proc?
Fakt, ze tam wiele reform wprowadzonych na wyrazny rozkaz UE jest fikcja. Nadal
zgwalcona kobieta musi wyjsc za swojego oprawce, jesli on tego chce ( bo w taki
sposob unika wiezienia).Tak jest nadal w niektorych regionach Turcji, gdzie
zmiany w kodeksie sa istnieja ttylko na papierze.
Islam to nie tylko religia, o takze sposob ich zycia, ich kultura i
przyzwyczajenia. Nie da sie z nich tego tak po prostu wykorzeniac kolejna
rezolucja, traktatem czy umowa.

ps.pisze teraz prace licencjacka dot.wejscia Turcji do UE.
Komparatystyka i wiedza o kulturze są w systemie 3+2, czyli po pierwszych trzech
latach - licencjat (zawodowe), po kolejnych dwóch - praca magisterska. Złożyłam
na oba, ponieważ chiałabym poznawać literaturę w odniesieniu do innych dziedzin
sztuki. Pytanie tylko: jaka jest zasadnicza różnica między tymi kierunkami? Może
znajdzie się jakiś student polonistyki i rozwieje wątpliwości? Szczególnie te
dotyczące wiedzy o kulturze, bo mam na jej temat bardzo niewiele informacji...:)))
ja zdalem za 4 razem 8 lat temu i nikomu nieoficjalnie nie dawalem nic (no bo
za kazdy egzamin i tak sie placi i to nie malo), jestem przeciwny zdobywaniu w
ten sposob "papierow" (bo przeciez mozna kupic tez mature, prace
licencjackie/magisterskie itd), ale z jednym nie do konca sie zgadzam. Pisanie
ze tych 630 kierowcow jest smiertelnym zagrozeniem to lekka przesada , przeciez
nie wszyscy kupili te prawa jazdy wczoraj, a jak juz jakis czas jezdza to moga
to robic lepiej niz niejeden zaraz po uczciwie zdanym egzaminie.
Inną sprawą jest tzw kultura jazdy, której w Polsce za często nie widać...
niezależnie od formy uzyskania prawa jazdy (patrz: przestrzeganie przepisów, np
ograniczeń prędkości, już nie mówię na drogach poza miejscowościami, ale
zwłaszcza w obszarze zabudowanym - to jest właśnie śmiertelne zagrożenie)
a z samochodu, jak z każdej innej rzeczy trzeba umieć korzystać...
pozdrowienia dla wszystkich użytkowników polskich "dróg"
To może "naukowcy" powinni zacząć od swojego podwórka i myśląc tym torem odwołać pisanie wszelakich prac przez studentów, po prace licencjackie i magisterskie, bo przecież powszechnie wiadomo, że można je kupić! Wszystko to bardzo nieładnie wobec tegorocznych maturzystów, a także wobec nauczycieli. W artykule zakłada się nieuczciwość i niski poziom wiedzy i umiejętności maturzystów, no i podważa kompetencje nauczycieli. Opinię rozhisteryzowanej nauczycielki (pewnie drżącej o poziom swojej wiedzy i kompetencji) przedstawia jako opinię ogółu. A któż każe komukolwiek czytać pozycje z bibliografii (choć nie wydaje mi się możliwe, by można ją zbudować wyłącznie z tytułów nieznanych poloniście)? - gdziekolwiek, czy to w przypadku pracy semestralnej, czy magisterskiej - choć pewnie byłoby to z pożytkiem dla wielu nauczycieli (i nauczycielek ;). Przygotowanie filologa polskiego, w dodatku czynnego nauczyciela (a więc obowiązanego do stałego podnoszenia swoich kwalifikacji i wiedzy z dziedziny, której naucza) jest chyba wystarczające, by móc rozmawiać z uczniem na tematy, które dotyczą literatury i kultury. Cóż, wydaje mi się nawet, że rozmowę taką mogłaby przeprowadzić osoba nie legitymująca się dyplomem wyższej uczelni w zakresie filologii polskiej, a "jedynie" inteligencją i obyciem literackim czy kulturalnym. Rozumiem - trzeba szukać sensacji, gdzie się da (to a propos artykułu), ale chyba raczej należy ignorować takie... nieuczciwe sposoby czy pomysły na rozwiązywanie problemu iluś... nieuczciwych i leniwych osób.
Witam

Ostatnio odwiedzam wiele forów w poszukiwaniu informacji a w szczególności zdjęć
z Meksyku, które są mi potrzebne do mojej pracy licencjackiej. Byłabym bardzo
wdzięczna gdyby Państwo umożliwili mi dostęp do Państwa zdjęć. Mailowo bądź a
jakiś inny sposób (np. przesłanie płytki pocztą oczywiście odpłatnie :)).
Ineteresują mnie przedewszystkim miejsca związane z kulturą Majów. Ale także
ogólne zdjęcia. Np. charakterystycznych dla meksyku krajobrazów, zwierząt, czy
roslinności. Bedę bardzo
wdzięczna za pomoc. Sama niestety nie mam możliwości wyjazdu :(

Pozdrawiam

Z góry dziękuję

Maria Nosal
Praca administracyjna
Witam,

Czy byłby tu ktoś zainteresowany pracą administracyjną? Ofert pracy jest na
chwilę obecną sporo, większość administracja, biura obsługi klienta, telecenter
- wszystkie te pozycje w firmach międzynarodowych (Almere, Amsterdam, Utrecht,
Naarden, Amersfoort i inne), gdzie nie jest wymagana znajomość języka
holenderskiego.

Wymagania:

- Bardzo dobra znajomość języka angielskiego i/lub niemieckiego w mowie i w
piśmie (komunikatywność, płynność wypowiedzi, umiejętność wyłapania ważnych
informacji przez telefon oraz w rozmowie)
- wykształcenie wyższe (licencjat / magister)
- doświadczenie na stanowisku administracyjnym (ale niekoniecznie! Doświadczenie
zawodowe w innej dziedzinie może być również atutem)
- wysoka kultura osobista
- sofi nummer, konto bankowe, adres zameldowania w Holandii (oraz aktualny pobyt
w Holandii)

Średnie zarobki miesięczne to 1800 - 2300 euro brutto. Oczywiście wszystko
zależy od doświadczenia, znajomości języków obcych oraz wykształcenia.

Jeśli ktoś byłby zainteresowany - proszę o kontakt poprzez maila:
ola.zylinska@gmail.com - aktualnie jestem na stażu w biurze pośrednictwa pracy w
Utrechcie i chciałabym pomóc szukającym pracy w miarę możliwości.
Zainteresowanym pracą chętnie udzielę więcej informacji.

Proszę o kontakt tylko osoby spełniające powyższe kryteria. NIE posiadam
informacji na temat ofert pracy w innych sektorach (budownictwo, ogrodnictwo etc).
Po socjologii to dopiero nie ma pracy, bo co takiego może socjolog robić?
Pracować w agencjach badania opinii publicznej? 2 agencje na krzyż w Pl i wsio.
To taki "zawód" do wszystkiego, a gdy coś jest do wszystkiego to jest do
niczego. Mam z tego licencjat i wcale nie zamierzam kontynuować, bo nie ma po
co.
Prawo daje dużo bardziej konkretne umiejętności, bo w najgorszym wypadku można
zostać asystentką. Każdy woli asystentkę prawnika niż socjologa, bo ta pierwsza
przynajmniej zna się na ten przykład na prawie gospodarczym, prawie spółek, etc.

Filologia ok., ale jako drugi kierunek. W szkole (zwłaszcza prywatnej) z chęcią
są jeszcze przyjmowani angliści, a już pozostali filologowie mają "nieco"
szukania. Jeśli nie chce się w szkole pracować, zostaje się na rynku pracy z
samym tylko językiem, bez realioznawstaw, historii, kultury, a osób z biegłym
językiem i z np. prawem, jest mnóstwo. Nie ma szans.
Dzien dobry,

Mam przyjemnosc zaprosic na 2 edycje Spotkan z Jezykiem i Kultura Francuska dla
przedszkolakow.

Ucze dzieci od 2 lat, w ramach pracy magisterskiej pisze program naucznia j.
francuskiego dla przedszkolakow. (licencjat rowniez z nauczania przedszkolakow).

Zapraszam serdecznie

Natalia

Informacje: jezyk_kultura_francuska@yahoo.fr
FRANCUSKI dla dzieci -wa-wa
Dzien dobry,

Mam przyjemnosc zaprosic na 2 edycje Spotkan z Jezykiem i Kultura Francuska
dla przedszkolakow.

Ucze dzieci od 2 lat, w ramach pracy magisterkiej pisze program nauczania
francuskiego dla przedszkolakow (licencjat rowniez z nauczania dzieci
francuskiego).

Natalia

Informacje: jezyk_kultura_francuska@yahoo.fr
wieczorowe w wawie czy dzienne w toruniu?doradzcie
dostalam sie na histe do torunia na UMK i moze dostane sie tez do wawy na
wieczorowe i nie wiem co wybrac? chodzi o historie. w przypadku wawy-UW-jak by
hista nie wyszla to wieczorowe dziennikarstwo, w wawie sa 5 letnie studia a
na UMK licencjat z histy specjalnosc wiedza o kulturze, co lepsze? gdzie praca
po tym.
Niemozliwe- na 2000 studentów jesteście tylko we trzy??? Musisie być strasznie
wydajne, bo na wydziele pielęgniarskim studentów jest może z 500 (na wszystkich
specjalnościachj), a pań w dziekanacie to przynajmniej ze 12.Oczywiście- żeby
wydajmniej pracować, panie maja osobne pokoje (tzn. po 2) i każda dwójka
zajmuje się inną specjalnością.co do kultury- tragedia, jak nie da sie ominąć
pań z pielęgniarskich licencjackich. I to nie tylko studenci niemalże muszą się
czołgać- na własne oczy widziałam i własne uszy słyszałam, jak potrafiła jedna
z nich objeżdżać doktorkę, bo tej się chciało pomóc studentce we wcześniejszym
zdaniu pracy licencjackiej , a one- biedaczki jeszcze nie zdążyły przygotowac
druków do oceny, chociaż zbliżał sie koniec maja. Tak im ta doktórka
namieszała, aż Chęciowa (tak sie nazywa) zaciągała się niemal dwoma papierosami
na raz (nie ma w tym nic nadzwyczajnego- ona pali wszędzie i przy wszystkich i
nie ma na nią mocnych). Doktórka oczywiście nic nie wskórała- bo panie musiały
byc górą.
prośba do osób zaimplantowanych i Głuchych
Witam,
Jestem studentką III roku Audiofonologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Piszę prace licencjacką na temat tożamości kulturowej młodych głuchych użytkowników implantów ślimakowych.

Wybrałam ten temat po lektórze "Maski dobroczynności" Harlana Lane, a później "Culturally affirmative psychotherapy with Deaf persons" Neila Glickmana i wieleu artykułów na ten temat.

Chciałabym poznać Waszą opinię na temat kultury głuchych. Temu służy moja ankieta...
Jeśli mielibyście jeszcze jakieś uwagi, propozycje to będę bardzo wdzięczna.

Ankietę można znaleźć wpisując następujący adres w wyszukiwarkę:
www.ankietka.pl/survey/show/id/20686/tozsamosc-kulturowa-mlodych-osob-gluchych.html

Ankieta jest całkowicie anonimowa.
Będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc.
no ja mam zupelnie inne wrazenia. I nikt nie chcial nas przygotowywac do firsta
na 1 roku, zreszta wiekszosc osob je juz miala? Moze to zalezy od danego roku i
wykladowcow na ktorych sie trafi, moze od trybu, nie mam pojecia! owszem,
zdarzaja sie u nas kwiatki ktore magicznym sposobem przedostaly sie przez kilka
sesji ale na 3 roku i tak wszystko wychodzi..prace licencjacka mozna bylo
elegancko oblac! poza tym o raczej normalnym poziomie przynajmniej na moim roku
moze swiadczyc to, ze praktyki odbywalam jednoczesnie ze studentem UŁ,
skonfrontowalam kilka spraw i nie sadze zebym jakos odstawala..jesli chodzi o
organizacje -tez nie narzekam! z czym balagan? zajecia nie przepadaja tak
czesto jak na uniwerku, gdyz wykladowcom sie to najzwyczajniej nie oplaca
finansowo. poza tym z niektorymi z nich mozna nawiazac swietny kontakt,
organizuja np. maratony filmowe itp. Byc moze mialas po prostu zle
doswiadczenia- to moglo sie zdarzyc wszedzie. ja osobiscie jestem dosc
zadowolona, na pewno nie uwazam ze niczego mnie ta szkola nie nauczyla lub ze
jestem na nia "za madra". Zreszta filologia to nie tylko nauka jezyka (ktorym
przeciez trzeba wladac biegle zanim sie na takie studia pojdzie) tylko kultura
literatura, metodyka, historia itd. Mysle ze z psychopedagogika nie jest to
rowniez takie jednoznaczne: sa glosy ze super, i ze do niczego. Naprawde od
Ciebie zalezy czy chcesz sie uczyc czy nie!
Nabór do pracy w starostwie powiatowym w Żarach
cytuję:
"Starosta Powiatu Żarskiego ogłasza nabór na wolne stanowisko pracy -
Podinspektor ds. współpracy z jednostkami samorządu terytorialnego i innymi
podmiotami w Wydziale Spraw Społecznych.

1. Wymagania niezbędne:
a/ wykształcenie – wyższe: magisterskie, licencjat
b/ wymagany profil wykształcenia – administracja publiczna, dziennikarstwo,
public relations, zarządzanie, marketing lub inne
2. Wymagania dodatkowe:
a/ umiejętność pracy w zespole,
b/ dyspozycyjność,
c/ elokwencja,
d/ łatwość nawiązywania kontaktów,
e/ wysoka kultura osobista,
3. Umiejętności zawodowe:
a/ obsługa komputera,
b/ znajomość prawa administracyjnego,
c/ mile widziana znajomość języka niemieckiego lub angielskiego,".....
termin składania dokumentów do 3 sierpnia
Studia dla 40 ++ :)
Ja mam jakies nadaktywne przyjaciolki.
Jedna wlasnie konczy piecioletnie studia , inna robi habilitacje na Sorbonie
,kolejna , norweska zaczyna jakies kursa rozmaite .
Wszystkie sa starszymi osobami PPP maja prace , dzieci i dosc do roboty a
jednak studiuja .
Ja wczoraj w ramach sentymentow weszlam na strone mojej szkoly i pomyslalam
sobie jakie to sa mozliwosci dzsiaj dla mlodziezy studiowania , rozwijania
sie i ze mnie sporo ominelo...
A dzis zadzwonila kolezanka ze studiow i zaczela mnie namawiac zebym sobie
zrobila w wolnej chwili licencjat z kultury srodziemnomorskiej na mojej
dawnej uczelni.
Mam absolutorium z filologii klasycznej i caly czas cos tam sobie w ramach
hobby robie nt.moich studiow ale nie myslalam zeby dalej studiowac.
Kolega ze studiow , moj rowiesnik jest profesorem < nie moge w to uwierzyc bo
taki byl cichy i spokojny a teraz kariere robi )) >.

Pryzyjaciolka powiedziala mi pare komplementow ))
Taka ostatnia na tych studiach to ja nie bylam ...
A czasem nawet niezla.
Mam material do przemyslen )))
Kran
:) nic, jedynie slowem dziekuje. To nie jest praca licencjacka czy magisterska,
a jedynie semestralna, promotor kiepsko sie orientuje w ruchach emancypacyjnych
w ogole, a co dopiero kobiet islamskich:)
Glowne opinie na ktore trafiam to:
a. ze islam jest bardzo prokobiecy i nieszowinistyczny
b. kobiety sa szczesliwe w tej kulturze w ktorej sa
c. kobiety z cywilizacji zachodniej nie maja pojecia o kulturze islamu i sila
probuja narzucic swoja wizje swiata
Pisanier pracy licencjackiej jest głupim wymogiem i sztywnym przepisem. Wiadomo
jak się ją pisze (przetwarzając informacje z innych prac) i jak się dostaje
tematy (co roku te same, z odgórnie ustaloną tezą, wywodem i wnioskami).
Pisanie pracy licencjackiej - jako sprawdzian nabytej wiedzy - to głupota.
przeczytajcie dokładnie co napisałam: praca licencjacka ma się nijak do
profesjonalizmu bo nie jest w żaden sposób miarodajnym sprawdzianem
umiejętności!
Czy żadna z was nigdy nie psioczyła na studiach, że musi uczyć się lub pisać
bezsensowne rzeczy, które nic do umiejętności nie wnoszą?
Poza tym bez urazy ale - zdobycie tytułu licencjata na jakiejś podrzędnej
uczelni w stylu Gorzowskie Studium Kultury Sportu i Marketingu z podrzędnego
kierunku Handel i Politologia - to jest dla mnie z zasady zaprzeczenie
profesionalizmu.
**Po godzinach: Pojedynek poetów (Kraków, UJ)**
Klub Lokator i Koło Naukowe Studentów Wiedzy o Kulturze UJ
zapraszają na

Pojedynek poetów!

Michał Piętniewicz vs Łukasz Podgórni

Wiersze, żywa muzyka i wizualizacje

17. grudnia 2008 r. (środa) godz. 20:00
Klub Lokator ul. Krakowska 27

Michał Piętniewicz - ur. w 1984 r. w Tarnowie. Absolwent Wiedzy o
Kulturze w Wydziale Polonistyki UJ. Autor arkusza poetyckiego "Oddział Otwarty" ( Biuro Literackie, Wrocław 2008 r.). Obecnie pracuje nad książką poetycką złożoną z nowych i starych tekstów

Łukasz Podgórni - ur. w 1984 r. Mieszka w Krakowie gdzie obronił pracę licencjacką. Współtwórca projektów 'perfokarta' i Cichy Nabiau. Jest jednym z twórców polskiej poezji cybernetycznej. W przygotowaniu książka poetycka "noce i pętle".
O radę proszę:)
Witam,
od dłuższego czasu marzył mi się wyjazd do Anglii, ale taki wyjazd turystyczny - i rzeczywiście udało mi się ostatnio zrealizować to marzenie i pozwiedzać Londyn.

Mam jednak do Was pytanie, zwłaszcza do tych, którzy długo już w Anglii pracują i są zorientowani w ewentualnych możliwościach... Otóż chciałabym wyjechać na ok. rok do pracy, ale mam swoje wymagania;) Nie zrozumcie mnie źle, już się tłumaczę: nie zależy mi na świetnych zarobkach, z których mogłabym coś odłożyć i przywieźć do domu, a bardziej na zdobyciu doświadczenia zawodowego i chłonięciu tej kultury. Jestem mgr filologii polskiej i mam także licencjat z filologii angielskiej. Jakie, wg Waszej wiedzy, mam możliwości na tamtejszym rynku pracy? Proszę o radę, bo jestem zupełnie niezorientowana w tym temacie. Nie interesują mnie prace dorywcze, fizyczne czy osławiony zmywak. W Polsce mam pracę (szkoła - posiadam uprawnienia pedagogiczne), gazeta i nie chcę wyjechać, by odmienić swoje życie, zarobić itd. Chciałabym, żeby była to fajna przygoda połączona z ciekawym doświadczeniem. Czy to jest w ogóle realne??? (Mam 25 lat)
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi i serdecznie pozdrawiam:)
po romanistyce i turystyce.Gdzie praca zagranica?
języki:wloski,francuski,angielski.Niedlugo sie obronie:mgr na UŁ z
filol.romańskiej.Licencjat z turyst. zaocznie w Warszawie. Chce wyjechac do
innego kraju,najlepiej cieplego i pracowac,gdzie moge? preferowalabym włochy,
choc w gre wchodzi wszystko,prócz Polski. Zalezy mi na poznaniu nowej kultury.

Rafal Borychowski :
Ur. w 1978 r. mgr historii (KUL), absolwent administracji - studia licencjackie
(Akademia Podlaska), w latach 2005-2006 członek Rady Wydziału Zarządzania oraz
Senatu AP z ramienia studentów.

Justyna Kopeć :
Ur. w 1978 r. absolwentka Szkoły Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego,
Przewodnicząca Rady Organizacji Pozarządowych Miasta Siedlce i Powiatu
Siedleckiego, Prezes Stowarzyszenia Kultura - Oświata - Samorządność KOS, Prezes
Podlaskiej Fundacji Pracy, trener.

nie byli w ZOMO, nie byli w ZSL (PZPR), ni byli w milicji obywatelskiej, może być?
ja teraz jestem na studiach zaocznych mgr uzupełniających na UŚ-u, wcześniej
ukonczyłam 3 letnie studia licencjackie dzienne z socjologii: socjologia
reklamy i komunikacji miedzyludzkiej. Obecnie jestem na stażu w Powiatowym
Urzędzie Pracy i jestem zadowolona z tego co robię (jedyny minus ta te 466,90
zeta:( - stażowe, ale co potem... nie mam pojecia, myslałam o ukonczeniu
jakiejs podyplomówki lub załapaniu się do Urzędu Miejskiego do Referatu Kultury
i Promocji, miałam kiedys praktyki w takim referacie i było nawet fajnie:) jest
jeszcze mozliwość zrobienia podyplomówki z doradztwa zawodowego ale jaos mnie
to nie kręci...
Nasze forum jest pelne blasku gwiazd
Przede wszystkim nie znosze autorow tematow, ktorzy nie wiedza czego chca.
Gdybys widzial jak sie rozwijala kultura internetowa, to sam bys wiedzial.
Tutaj nagle wyskakujesz jak "Filip z konopii" i zadajesz pytanie "dlaczego na
forACH, podpierajac sie, ze czytasz TO forum. Natepnie dowodzisz o jakichs
literowkach w artukulach, ktorych na tym forum juz niestety nie mamy. O czym
piszesz czlowieku?
Jesli jestes w 95% rozczarowany, to nie czytaj. Im mniej bedzie rozczarowanych,
tym przyjemniej bedzie na forach.

To forum moim zdaniem jest uprzejme, kulturalne, tolerancyjne i pelne
merytorycznej pomocy. Ale nie dla pisarzy pracy licencjackich.
adaszko2 napisał:

> Szukam takiej definicji do pracy licencjackiej mam juz definicje
> subkultury w znaczeniu socjologicznym, pedagogicznym i
> psychologicznym potrzebna mi jeszcze filozoficzna. Mój promotor (z
> wykształcenia filozof zresztą)twierdzi że istnieje.

Filozofowie uzywaja slowa "subkultura" w znaczeniu przypisywanym mu
przez slowniki danego jezyka. Slownik jezyka polskiego ktory mam
wyjasnia przedrostek sub-, stad w polskim slowo "subkultura" bedzie
znaczylo skladnik wiekszej kultury; (slownik ten nie wyjasnia slowa
subkultura).
Slownik angielskiego, Webster, a wiec reprezentatywny, pod
haslem „subculture” daje wyjasnienie bakteriologiczne i
socjologiczne, nie daje wyjasnienia filozoficznego.

Filozofia przebiera w znaczeniach slow, ale te znaczenia bierze z
zewnatrz, z danego srodowiska. Jezeli filozofia cos madrego
wyfilozofuje na temat subkultury, co spowoduje, ze subkultura
rozpatrywana filozoficznie bedzie rozna od rozpatrywanej np.
socjologicznie, to wynik moze przeniesc sie do slownika danego
jezyka z przypiskiem "filoz.".
P.S. Co znalazles w znaczeniu psychologicznym i pedagogicznym, i
gdzie?
prawdziwi działacze kulturalni na SLASKU!!
Bardzo proszę Was o informacje na temat ludzi którzy czynnie uczestniczą na
śląkim "rynku" kultury.. Sa świetnymi organizatorami, inspirują zwykłych
niezainteresowanych ludzi do wchodzenia w kulturę, czy tez popychają
niedoświadczonych do animowania ieszkanców naszego pięknego śląska! Chodzi mi
szczególnie o okręgo ROWu ale jesli znacie takie osoby na całym ślasku to
piszcie!! Pisze na ten temat pracę licencjacką i mam nadzieje ze pomożecie!
mój maila aanniaa1987@o2.pl
witaj ja też chodzę do tej szkoły i faktycznie historię kultury i sztuki ciężko zdać ale w ciągu roku się powinno (mój kolega w tamtym roku zdał przed wakacjami podchodząc od października...)ale da się zrobić myslę ja będę 3 raz teraz zdawać i oby ostatni:)
za każdą poprawkę płacisz od 20-50zł i jest obowiązkowa wycieczka do kraju biblijnego koszt około 1200-1500zł.
dużo trzeba doczytywać (można kupować u nich książki ceny od 30-50zł)i pisać kilka prac i prezentację. A geografię my mamy z Panem Kukulakiem... także musisz sama zdecydować ale myslę że warto w rok dodatkowy mieć licencjat:) pozdrawiam i powodzenia. Ula
można studiowac tylko 3 lata - licencjat wystarczy jesli bdzie sie
mialo mgr z innego kierunku .

Podobno teraz w Polsce powstaje bardzo dużo hiszpańskich firm tak
więc myślę , ze ten jezyk jest bardzo przydatny no i jakże
przyjemny :) Poza tym swietnym pomysłem bylaby japonistyka dużo
możliwości jesli chodzi o pracę tam no i kultura bardzo ciekawa .
Ja bym miedzy tymi dwoma wybierała .
Gość portalu: mgr napisał(a):

> Gidzie Ci ludzie z Akademii Sztuki, kształceni za pieniądze
podatników znajdą prace. Potrzebne są raczej dobre szkoły
licencjackie kształcące w specjalnościach technicznych z uwagi na
specyfikę tego miasta.

........................
takich jest aż nadto
a jakąż to miasto ma specyfikę?
twój problem,że nie potrzebujesz kultury, tylko młotkowych
nie narzucaj innym swojej wizji, bo 25 tysiecy podpisów i oddolna
akcja młodzieży, która chce Akademii Sztuki jest dowodem na to,że
słuszną drogą idzie środowisko artystyczne Szczecina
możesz sobie psioczyć, zapluć się z zawiści,a ASZ i tak powstanie i
będzie służyć edukacji naszych talentów

PS. mnie cv Baran nie interesuje
każda pomocna ręka w zmianie Szczecina na lepsze jest mile widziane
i obojętnie czy to z SLD, PO , PiS czy cyrograf z Belzebubem
profesjonalne korepetycje, pisanie prac
Filozof z wykształcenia i zamiłowania chętnie udzieli korepetycji z
zakresu przedmiotów humanistycznych - j. polskiego, historii, WOSu,
wiedzy o kulturze, itd.

Przygotowuję do matury!

Pisanie prac mgr, licencjackich, referatów, prac maturalnych,
planów, konspektów, itd.
Rozmawiasz przez telefon? Kierowca wyprosi cię ...
Odchamianie społeczeństwa należy prowadzić permanentnie i od podstaw, w
żłobku, przedszkolu, szkole podstawowej, gimnazjum, licencjackich i na
studiach, a poza tym w kościołach, miejscu pracy, w szkole. W każdym kościele,
tramwaju, pociągu, autobusie, samolocie, metrze, dworcu komunikacji
publicznej, lotnisku, stadionie sportowym i innym obiekcie publicznym - należy
wyświetlać, ogłaszać, wywieszać - prośby, apele, monity, wskazówki i zalecenia
- o przestrzeganie zasad kultury osobistej, ładu i porządku, w tym szczególnie
unikanie głośnych rozmów bezpośrednio i z telefonów - w sposób zakłócający
spokój innym osobom, charkania, plucia na podłogę-ulicę, oddawania moczu po
bramach i ciemnych zakątkach... W każdym miejscu publicznym jak wyżej -
powinien wisieć Regulamin Zachowania Porządku i Ładu, określający w punktach
czego nie wolno w danym miejscu czynić, z pouczeniem, że osoby nie
przestrzegające tych zasad będą usuwane przez służbę porządkową (straż
Miejską, Gminną, Policję), niezależnie od ukarania mandatem lub skierowanie
sprawy do Sądu Grodzkiego. Ważne, aby jednak ktoś konsekwentnie egzekwował
sankcje za niestosowanie się do powyższych zasad odchamiania narodu!
Jak nie wychowa rodzina, sama niewychowana, to musi wychować szkołą,
poprawczak lub więzienie. Bierzmy przykład z narodów lepiej wychowanych lub
stosujących praktyczne metody szybkiego wychowania motłochu, np. z Chin, no
może tylko bez rozstrzeliwania chamów bez sądu...
Proszę o wyrażenie opinii w tej żenującej sprawie.
Jednym słowem zamurowało mnie. Straciłam wiarę w profesjonalizm i
obiektywizm wobec zagadnień naukowych środowiska mojej uczelni.
Właśnie dowiedziałm się, że moja praca licencjacka, nad którą
pracuję już kilka miesięcy została odrzucona przez główny zarząd
uczelni. W uzasadnieniu podali następujący powód: temat zbyt
kontrowersyjny, nie powinno się o takich rzeczach pisać i ich
nagłaśniać.
Studiuję historię ze specjalnością dziennikarstwo. Temat mojej
pracy: Historia symbolu swastyki w kulturze Europejskiej
3000r.p.n.e. - 1945r. Jak się okazało 12 lat niechlubnego
występowania tego symbolu jako wizytówki III Rzeszy przekreśliło
ponad 4500 lat w symbolice Europy b. ciekawej historii tego, jak
najbardziej wówczas pozytywnego symbolu. Mimo że wstęp, główna treść
i zakończenie pracy nie pozostawiałyby wątpliwości co do charaktru
mojej pracy - praca badawcza, zosotała odrzucona. Zarząd nawet nie
zainteresował się, co moja praca w sobie zawiera. Tytuł
jednoznacznie ją zdyskawalifikował. Dla mnie to jakieś zaściankowe
podejście do sprawy. Tematy tabu w nauce. Jak się o problemie nie
mówi, to go nie ma...
praca licencjacka
hej;)
czeka mnie napisanie pracy licencjackiej i myslę nad tematem.
Praca jest z zakresu kultury USA i UK - mass media, czyli tv, radio i kino. Na
początku myslalam o bytyjskich sketch comedies, ale bardzo mało można na ich
temat znaleźć oprócz krótkich opisów składu kabaretów;p
Teraz myślę o temacie dot. filmow USA i/lub UK. potrzebny mi jest jakis motyw
przewodni i nie mam pomysłu.
Jesli chodzi o filmy, lubię różne, z wyjątkiem historycznych i wojennych - te
odpadają na pewno.
Baardzo proszę o jakieś pomysły... chociaż krótkie hasła, cokolwiek;) dziękuję;)
Poszukiwanie pierwszej "prawdziwej" pracy
Dziewczyny,
mam takie pytanie: jak szukalyście pierwszej, normalnej pracy? Nie mówię tu o byciu hostessą, kasjerem czy czymś w tych klimatach, co pracodawca określa najczęściej mianem "praca dla studenta". We wrześniu skończylam studia licencjackie na kierunku związanym z kulturą. Kontynuuję je dalej na pokrewnym kierunku. Dodatkowo mam skończone studium w tych klimatach. Od kilku miesięcy pracuję w księgarni. Praca fajna, acz mam ambicje na więcej.Od czego zacząć? Chodzi mi przede wszystkim o branże związane z dziennikarstwem, PR. ew. sztuką. Pisać CV mimo, że nie szukają? Atakować CV? Zanosić CV w ciemno? Staż odpada, studiuję na magisterskich studiach dziennie, poza tym jestem zameldowana kaaaaaawal drogi od miejsca, w którym aktualnie mieszkam i studiuję. Niby jakieś doświadczenie w tych branżach mam, ale to rzecz studencka, niecalkiem poważna. Zatem jak szukać?
Pozdrawiam
Zgadzam sie z tym co napisalas... tak mnie tylko tknelo do refleksji - czy celem
studiow jest jedynie przygotowanie do podjecia pracy zawodowej? Taka zawodowka?
Do tego to chyba zmierza, na nowych studiach licencjackich pierwsze do odstrzalu
poszly popularne 'zapychacze', takie jak psychologia/socjologia, a w sumie to i
matematyki sie pozbyto, w koncu do rachunkowosci tylko 4 operacje sie przydadza.

Moim zdaniem studia to okres rozwoju intelektualnego, budowania przyjazni, a nie
wyzutego z jakiejkolwiek glebi networkingu. Czas realizowania pasji,
samookreslenia, obcowania z wysoka kultura... No ale ja staromodny i
niepragmatyczny jestem. Sorry za off-top.
> Zgadzam sie z tym co napisalas... tak mnie tylko tknelo do refleksji - czy celem
> studiow jest jedynie przygotowanie do podjecia pracy zawodowej? Taka zawodowka?
> Do tego to chyba zmierza, na nowych studiach licencjackich pierwsze do odstrzalu
> poszly popularne 'zapychacze', takie jak psychologia/socjologia, a w sumie to i
> matematyki sie pozbyto, w koncu do rachunkowosci tylko 4 operacje sie przydadza.
>
> Moim zdaniem studia to okres rozwoju intelektualnego, budowania przyjazni, a nie wyzutego z jakiejkolwiek glebi networkingu. Czas realizowania pasji,
> samookreslenia, obcowania z wysoka kultura... No ale ja staromodny i niepragmatyczny jestem. Sorry za off-top

Nie chcę w żaden sposób Ci ubliżać, ale w poprzednich postach używałeś wielu, jak to mrt określił "modnych skrótów". W tym momencie, mam przed oczami obraz studentów SGH w garniturkach, którzy tylko lawirują między zajęciami, aby zaliczyć na 5,5 i się nie napracować. A przy tym cały dzień są albo w pracy, albo biegają ciągle na warsztaty, case-studies firm konsultingowych czy BIG4. Gdzie w tym klimat studiowania. Raczej pogoń za złapaniem coraz lepszej pracy i prześcigania się, kto zarabia więcej i kto pracuje w lepszym biurowcu.

A jeżeli chodzi o eventy, to z przykrością obserwuję, że to Koła "Naukowe" SGH przodują w organizowaniu imprez pokroju "Gadget Days", gdzie jedną z atrakcji jest oglądanie Bentleya sprowadzonego na tę okazję...Takie imprezy nic nie wnoszą (naukowego ;))
Brawo!!! Czekałem na taki tekst od 15 lat!!!
1. Reformy polegające na rozbiciu 4-letniego programu zajęć
humanistycznych w dawnym liceum na dwa 3-letnie układy obecnie
(gimnazjum, liceum) - to granda.
2. Totalnym nieporozumieniem są 'licencjaty' w ramach tzw. 'systemu
bolońskiego' - znowu, dawne, dobre 5-letnie programy nauczania
zostały idiotycznie rozbite na 3-letni licencjat i 2-letnie
magisterium. Przy czym niektóre przedmioty, poprzednio prowadzone
przez 8 semestrów, teraz trzeba zmieścić w 6 semestrach licencjatu
(chyba że darujemy licencjatom z historii np. ostatnie dwa semestry
z tych ośmiu, czyli dzieje najnowsze).
3. Lista filadelfijska obejmuje np. rocznik naukowy trzeciorzędnej
uczelni z Minnesoty - a gdzie mają publikować swoje prace bohemiści?
W Salt Lake City czy może w Ołomuńcu? Bo ja stawiam na to drugie...
4. Idiotyzmy z ostatniej chwili (trzeci tydzień stycznia):
- studentka I roku filologii nie potrafi odpowiedzieć na pytanie,
jaka częścią mowy jest "twój";
- studenci III roku rusycystyki nie mają zielonego pojęcia, kto
rządził w Rosji pomiędzy rewolucją lutową a październikową (na II
roku zaliczyli przedmiot "Kultura i historia Rosji").
Głupie dzieci z maturami na I roku, głupie dzieci z dyplomami na II
roku - kropka w kropkę, wszystko się zgadza. Święte słowa.
**Studenci po godzinach: Pojedynek poetów (Kraków)
Klub Lokator i Koło Naukowe Studentów Wiedzy o Kulturze UJ
zapraszają na

Pojedynek poetów!

Michał Piętniewicz vs Łukasz Podgórni

Wiersze, żywa muzyka i wizualizacje

17. grudnia 2008 r. (środa) godz. 20:00
Klub Lokator ul. Krakowska 27

Michał Piętniewicz - ur. w 1984 r. w Tarnowie. Absolwent Wiedzy o
Kulturze w Wydziale Polonistyki UJ. Autor arkusza poetyckiego "Oddział Otwarty" ( Biuro Literackie, Wrocław 2008 r.). Obecnie pracuje nad książką poetycką złożoną z nowych i starych tekstów

Łukasz Podgórni - ur. w 1984 r. Mieszka w Krakowie gdzie obronił pracę licencjacką. Współtwórca projektów 'perfokarta' i Cichy Nabiau. Jest jednym z twórców polskiej poezji cybernetycznej. W przygotowaniu książka poetycka "noce i pętle".
braki elementarnego wykształcenia wyłażą...
> - Czegoś nie rozumiem. Uczą nas zarządzania, a sami
> nie mogą zorganizować obrony prac licencjackich.

Student powinien być bardziej obyty we współczesnej kulturze
i wiedzieć, kto powiedział:

Those who can - do. Those who can't - teach.
Those who can't teach - teach PE.


pozdro dla całego SGH :-)
pocieszę Was że na WUM też student nie ma lekko.

Ot, kolejność dziobania. Wy też się tego nauczycie i też
będziecie tak robić młodszym kolegom.
Gratuluję dorobku naukowego. Muszę jednak wtrącić moje słabiutkie "ale": w
niektórych ujęciach nasza europejska nauka, wyrosła na gruncie oświeceniowym
jest częścią naszej kultury i jest prawdziwa dla nas, bo spójnie opisuje
widziany przez nas świat (zresztą sama go współtworzy). A to prowadzi nas do
wniosku, że nauka jest częścią, jak pan doktor raczył się wyrazić, "iluzji na
temat kultury i cywilizacji". Ale ponieważ do naszej kultury należy także
przekonanie o supremacji naszego, biologizującego, spojrzenia na rzeczywistość
oraz tendencja do umniejszania innych punktów widzenia kończę moje wypowiadanie
się. Nie z powodu urazy, ale jutro wcześnie do pracy wstać muszę. Pozdrawiam, z
usług, niestety, nie skorzystam, bo nie mam potrzeby.
23 lata, licencjat z jednej z nauk społecznych. Dobrej nocy!
tajnos.agentos napisał:

> No to jeszcze przejedź się tą "ulepszoną" ulicą: plątanina pasów, z
> którą niewiele wspólnego mają znaki pionowe; nigdy nie wiesz czy
> pas, którym właśnie jedziesz, za 50 - 100 metrów nie skończy się
> ślepo, czy też nagle nie przemieni się w pas do skręcania w lewo lub
> w prawo (zwykle zauważasz to w ostatnim momencie, gdy jedziesz już
> pasem ograniczonym liniami ciągłymi i po prostu musisz zmienić
> go "na chama", łamiąc wszelkie zasady lub czekać na łaskę innych,
> tak samo poirytowanych kierowców),czy zmieniając go nie wjedziesz
> nagle na ukryte strefą teoretycznie wyłączoną z ruchu lub wysepką
> przejście dla pieszych... Tu się gubią nawet taksówkarze, którzy
> przecież siłą rzeczy znają wszystkie "kruczki" na lubelskich
> ulicach, a co dopiero przyjezdni! Tu nie pomoże żadna "jazda na
> zamek", bo rozwiązanie po prostu zostało spaprane od samego
> początku, jakby opracował je jakiś absolwent w ramach pracy
> licencjackiej, a zaakceptował zza biurka pijany urzędas.

To wszystko prawda.
Ale co innego spieprzony układ komunikacyjny a co inego brak kultury. To pierwsze w niczym nie usprawiedliwia drugiego.
Jazda na suwak powinna byc wpisana do kodeksu drogowego choćby z tego powodu! To że taki Plac Bychawski zaprojektował debil bez wyobraźni a zatwierdził do realizacji idiota bez pojęcia nie daje nam prawa przejeżdżać go na chama, nie zważając na innych albo ciąć w poprzek na czerwonym świetle.
Pisalem prace licencjacka Zamosc- miasto idealne, i wiem ze Zamosc
to miasto o wyjatkowych zalozeniach projetkowo- architektonichnych.
Wraz z remontem fortyfikacji urzad mikasta powinien podjac kampanie
reklamujaco- promujaca miasto i Roztocze. Wlosi potrafili
rozpromowac male i srednie miasta renesansowe u siebie. Koncepcje
zalozenia Zamoscia, obrys bastionowy, 100x100 Rynek Wielki o tym
powinno sie mowic w Europie. Ludzie kultury i turysci napewno to
docenia i przyjada do Zamoscia. Nie wiem na jakim etapie sa prace
nad lotniskiem w Swidniku, ale Miasto zamosc powinno na tym bardzo
zalezec, bo to moze byc przelomowy monent dla Zamoscia. Reklama,
marketing i promocja miasta na arenie polsiej i europejskiej.
jeszcze tylko maly nius a propos kumpla.skonczyl germanistyke,jak to teraz
nakazuja,najpierw licencjat,potem studia uzupelniajace.ale powinien juz byc po
obronie.tak sie skupilam przed Jego wbita i mysle-ja qrwa nie pamietam,zebym
tego magistra opijala.mysle trudno,moze o mnie zapomnieli;)ale wczoraj
niesmialo zagadalam-a Ty juz sie obroniles?odpowidz stanowcza-NIE!ja dalej
draze temat-dlaszszego?bo mnie wqrwiili.tu juz wiedzialam,ze nalezy
wnikac.wqrwilo Go bo chcial pisac magisterke z haribo(fanem,by nie rzec
maniakiem jest),jako element "kultury",wszystko kasa,historie powstania,jakie
dzialaja fan cluby,gdzie odbywaja sie zloty haribowcow itp.autentyczny znawca i
moim zdaniem praca naprawde mogla byc ciekawa.a Jemu kazali z goethego pisac i
stwierdzil,ze setna praca na temat interprezione balladen(kara_b mnie
poprawi,jesli niepoprawnie napisalam)to nie jest w kregu Jego zainteresowan.w
zwiazku z tym wypial sie na UAM i obroni sie na uniwerku lodzkim-tam haribo
przeszlo;)
Oddać im to i zażądać karnych odsetek
Przeczytałem. To zlepek informacji pościąganych z różnych źródeł już
dawno opublikowanych. Strtegii w tym zero. Szczególnie zwróciłem
uwagę na sprawy kultury. Pomieszanie z poplątaniem i wiele błedów.
strsznego knota wysmażono. Przypomina to pracę licencjacką na
Politechnice Radomskiej.
W NKJA na Starym Mieście jest bardzo wysoki poziom.A tak a propos to
w Warszawie na UW jest tylko możliwość studiowania trybem
niestacjonarnym ,bo dziennych uzupełniających magisterskich po
prostu nie ma.Są to studia niestacjonarne 2-ego
stopnia.Wiem,ponieważ moja córka studiuje na U.Warszawskim kulturę i
literaturę brytyjską.Są to studia podyplomowe.Studiować mogą tylko
osoby,które bardzo dobrze zdały licencjat na UW.A tak na marginesie
to moja córka była wyróżniającą się studentką w NKJA na Starym
Mieście i ukończenie kolegium kosztowało Ją dużo pracy.Opłacało
się.Na UW też jest bardzo dobrą studentką ale nie musi już tak dużo
pracować jak w Radomiu żeby uzyskiwać bardzo dobre wyniki w nauce.
jest roznie, to zalezy od ludzi ,powiedz mi co to za tytul mgr lub licencjat
jesli przepisales prace? nie masz satyusfakcji, ze sam to robisz?gdybys mial
mozlwosc tez bys ptrzepisal?.... mysle ze kupowanie prac zdaza sie wszedzeie ,
niektorzy po prostu o tym nie mowia, nie przyznaja sie..., moze tylko w
niektorych miejscach czesciej, to tylko kwesia osobista...
tez ubolewam nad tym ,ze w czewie jest kiepsko...ale sami ludzie to tworza...rok
temmu na promenadzie grala kowalska i lady pank...kasia zagrala z 40 min. bo
byly takie gwizdy fanow lady .... czy to wina organizatorow? braku kasy?..czy to
kultura czestochowian?...
zmieniajac siebie zmieniamy swiat
i jeszcze raz w sprawie juvenali 2005 ajd - rok temu na wspomnianej uczelni
wisialy palaty ze koncert markowskiej jest juvenaliowy, stad moje info...taka
byla oficjalna informacja na ajd
z tego co wiem kamil ma licencjat studiow dziennych z zarzadzania kultura, a
nie kulturoznawstwa.to roznica zasadnicza, chociaz i tak jego powolanie jest
skandalem.kilka mmiesiecy rozmawialem z jedna z osob pracujacych na wysokim
stanowisku w baa(to wlasciciel kilkunastu portow lotniczcyh w uk i lotniska w
budapeszcie).na poczatku myslal ze jaja sobie z niego robie bo tutaj zeby
zostac glupim managerem na lotnisku trzeba miec kilkuletnie doswiadczenie w
pracy w branzy...a u nas z politycznego nadania...jak nie wojewoda, to zrobmy z
kamila szefa lotniska.
ziobro buduje sobie ksiestwo udzielne-braciszek pracuje w brukseli, a
przydupasy po urzedach i spolkach w malopolsce.mialy byc konkursy a sa
polityczne nadania.
poszukiwane ;)
witajcie,

poszukuje książeczek do pracy licencjackiej i nigdzie nie mogę ich znaleźć
jeśli ktoś posiada owe tytuły proszę o kontakt :):):):)

Hall E.T "Poza kulturą"
Gesteland R.R., Różnice kulturowe, a zachowenia w biznesie"

karomak@poczta.onet.pl

Pozdrawiam cieplutko :)
Przeczytałam powyższe i nie chce mi się wierzyć w to, co przeczytałam.

Dominisiu, skarbie, ty naprawdę połamałaś za jednym zamachem kodeks karny (272
art o ile mnie pamięć nie myli), ustawę o prawie autorskim, regulamin uczelni i
przyznajesz się do tego na forum?? Co gorsza, nie widzisz nic złego w tym, co
zrobiłaś?
Co ty robisz, że nie masz czasu na choć trochę poprawne posługiwanie się
językiem polskim (z wyniki braku czasu?), kulturę osobistą i pisanie pracy
licencjackiej? A co jest trudnego w pisaniu pracy licencjackiej?
Naprawdę masz źle w głowie, żeby robić takie rzeczy. Jeszcze nie możesz wpaść
na tak prostą rzecz jak oświadczenie o chęci zmiany tematu. Musisz bronić się
teraz? Możesz we wrześniu?

Mam nadzieję, że twój promotor zorientuje się, że jesteś oszustką. Mam też
nadzieję, że wylecisz na zbity pysk, bo przez tobie podobne osoby inni
studenci, ci "dziwni", którzy samodzielnie piszą prace licencjackie,
magisterskie, doktoraty, trzęsą się nad każdym zdaniem i akapitem bo wiedzą, że
praca zostanie sprawdzona. Jest sprawdzana właśnie przez takie święte krowy jak
ty.

A i jeszcze jedno: W KAŻDEJ CHWILI wasza praca może być sprawdzona. W KAŻDEJ
CHWILI ktoś może postanowić sprawdzić, czy praca została napisana uczciwie. Nie
ważne, czy obroniliście pracę miesiąć, rok, czy dziesięć lat wcześniej.

Hmm, ciekawe, jak wyglądają twoje rozdziały, skoro takie kwiatki tworzysz na
forum..
DO NIEZADOWOLONYCH - OFERTA PRACY
Jeżeli:
- znasz komunikatywnie angielski oraz nimiecki lub hiszpański (lub inne jeszcze
języki)
- Chcesz pracować na stanowisku asystentka/recepcjonistka
- Znasz dobrze komputer (idealnie: wykształcenie/wiedza informatyczna (np.
technik/licencjat) - strony www, administracja informatyką w firmie, itp)
- Chcesz pracować w Warszawie w dobrej firmie w środowisku międzynarodowym, w
dobrej atmosferze (nie ma mowy o żadnym wyzysku!!!)
- Cechuje Cię wysoki poziom kultury osobistej
- Podchodzisz do pracy z entuzjazmem i jesteś odpowiedzialna

Zapraszam do wysłania cv ze zdjęciem + list motywacyjny na adres:

marketing@eurokontakt.com.pl

Poważna firma i poważna oferta dla poważnych osób. Dobre warunki zatrudnienia,
po sprawdzeniu się - umowa na stałę. Ciekawa praca (doświadczenia z pogranicza:
HR, PR, organizacja konferencji i targów międzynarodowych, usługi doradcze dla
krajowych i zagranicznych inwestorów).

UWAGA: Szukamy osoby "na dłużej", która autentycznie CHCE pracować na w/w
stanowisku.

Ps. Sam jestem ciekaw, ile osób się zgłosi (bo z wypowiedzi na forum wnioskuję,
że nie powinno być problemów ze znalezieniem odpowiedniej osoby, natomiast w
naszej praktyce sprawa wygląda tak, że zwłaszcza spełnienie ostatniego
wymagania przez kandydatki jest sporym problemem).
Nie byla lubiana???? Przez kogo??? Przez przydupasow Kubickiego- informatyka
kadrowa i panienki z administracji? Na nich nie warto nawet splunac. To sa
wlasnie nieroby pieprzone! Laleczki z administracji tak rechocza ze je slychac
na calym korytarzu! To sie nazywa praca co? A informatyk prywate uprawia! Na
haju i tak smierdzacy ze sie tylko wyrzygac!!! To jest ok? A kadrowa no tez mi
ktos! Ledwo licencjat z pedagogiki. Zreszta zrobiony przez wszystkich tylko nie
przez nia, bo to przeciez nie ma pojecia o niczym! Poprostu Kubicki nie lubi
ludzi madrzejszych od siebie!!!! I tyle!!! Moze poczul sie zagrozony. A swoja
droga na palcach jednej reki mozna policzyc ludzi w poliklinice ktorzy moga
dorownac Pani Ewie bardzo dobrym wyksztalceniem, wysoka kultura osobista i
nienagannym wygladem. Poprostu kobieta na poziomie. I wiecie co? Jak wygra ten
proces o czym jestem przekonany to wlasnie ona bedzie nowym prezydentem
Zielonej Gory. I tego jej zycze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gość portalu: Rybka napisał(a):

>
> Moja koleżanka z Tajlandii, w dzikiej Azji, skończyła studia licencjackie na
> uniwersytecie w Bangkoku (ekonomia), wysłała około 30 zgłoszeń do pracy w
> Tajlandii, po 2 tygodniach miała za sobą kilka rozmów, po 3 tygodniach
> rozpoczęła pracę w Nonthamburi, gdzie zarabia ok. 1900 USD. Biorąc pod uwagę
> różnicę w kosztach utrzymania nie jest to mało.
>
> Gdzie w XXI wieku mieszkają ludzie myślący?
>
>

No chyba nie w Polsce, bo glupot o "dzikej Azji" by nie pisali. Skad ty sie Rybko
urwalas??? Pewnie nigdy w Azji nie bylas. Wkurzaja mnie takie Rybki-pi..., co to
mysla ze Europa(Ameryka, czy cos tam jeszcze ) to "pepek swiata".

A co ty w takim razie myslisz o Singapurze, czy Hong Kongu ???
Azja moja rybko, to kultura, na pewno inna niz nasza, na pewno napietnowana
wszechobecnoscia przeludnienia, biedy i wielu innych zjawisk, ale z dzikoscia nie
ma to nic wspolnego. Zrewiduj swoje przekonania, zobacz co sie tam dzieje na tzw
corporate level, money market itp i dopiero wtedy porownuj do Polski.
Nie ma powodu, by sie wstydzic. Jeszcze troche wody uplynie zanim Warszawa
dojdzie do poziomu niektorych stolic azjatyckich. Oni zaczeli swoj proces
przemian duzo dawniej od nas, wiec nie miejmy kompleksow. Polska dopiero zaczyna
i dlugo jej jeszcze do Singapuru.

Senin
dunia77 napisała:

> Tak naprawde przykre jest to, ze przepisujac prace z internetu oni w ogole nie
> pomysleli, ze mozesz to sprawdzic... widocznie w szkole sredniej tak robili, a
> nauczyciele nie reagowali. A czym skorupka za mlodu...

wiesz, to nie jest przykre - to jest głupie. opisywałam wcześniej sytuację, gdy
dziewczyna właśnie z tego roku oddała mi w ramach pracy jakiś raport, który
znalazła w sieci. palnęłam więc 15minutowe kazanie na temat nieplagiatowania, z
podkreśleniem, że skoro oni potrafią znaleźć coś w necie, to czy naprawdę
uważają, że ja tego nie znajdę?! zwłaszcza, że piszę doktorat o internecie, więc
przy kopmuterze siedzę długo, czasem w ramach "rozrywki" oglądam sobie te
strony typu praca.sciaga.pl czy inne i mniej więcej się orientuję, jakiego typu
rzeczy można tam znaleźć. o wszystkim tym dobrze wiedzieli. więc albo są tak
głupi, że postanowili to zignorować, albo sądzili, że nie zauważę (stawiali więc
na moją głupotę, zapracowanie, nie wiem, co jeszcze).

dla mnie prawdziwie przykre jest to, że studia, na których prowadzę zajęcia są
po części moją pasją, bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że własnie
tam będę miała ćwiczenia. liczyłam na jakiś ferment intelektualny, dyskusje,
sama nie wiem, na spotkanie ludzi z pasją i zainteresowaniami. tymczasem,
okazało się, że na studiach humanistycznych większość ludzi nic nie czyta (nie
chodzi mi o teksty, które zadaję, ale o lektury, które wykształcony człowiek
powinien przynajmniej kojarzyć), nie chodzi do kina, nie słucha muzyki, nie
interesują się sztuką czy kulturą w żadnym stopniu - a to jest właśnie zakres
ich studiów. idąc na pierwsze zajęcia, zakładałam, że część osób może być tam
przypadkowo, bo wojsko, bo nie udało się gdzieś indziej dostać, bo coś tam.
okazuje się jednak, że może 2-3 osoby z 40 są tam z wyboru, reszta zaś chce po
prostu odbębnić i mieć mgr z różnych powodów (rodzice, pracodawca). i dla mnie
to jest najgorsze.

uff, rozpisałam się, ale bardzo mi to na wątrobie leży. zresztą, ja wciąż
studiuję, bronię w tym roku licencjat i widzę, że tego typu tendencje (plagiaty
i brak pasji) to nie tylko domena studentów zaocznych. widzę głęboki błąd
systemu edukacji, gdy maturę zdają ludzie, którzy nie potrafią samodzielnie
wyrazić swoich myśli, tudzież przeczytać ze zrozumieniem bardziej wymagający tekst.

ale to, zdaje się, temat na inną już dyskusję. pozdrawiam!
najprostsza metoda to wrocic na Swoj uniwersytet rozpoczac studia doktoranckie
w kooperacji polsko szwedzkiej. - Szwedzi sa czuli na tym punktcie i chetni do
wspolpracy z krajami sasiedzkimi.Byc studentem w Plsce ale robic doktorat w
Szewecji lub sprobowac robic licencjat w Szwecji(licencjat to 3 lata wstepne
doktoratu. Nie milic z licenciatem w Polsce.
Nie denerwuj sie na siostre nawet obrotnej osobie zajmuje troche czasu
przystosowanie sie i rozeznanie sie.A oprocz tego Ona moze miec racje.
teraz zmarnowalam czas na logowanie -techn.problemy popatrze potem jak to
wyglada. Normalnie na licencjat dostajesz stypendium.

Gość portalu: Agula napisał(a):

> Witaj Klarysko!Dosłownie jstem pod wrażeniem,że pomagasz tak
bezinteresownie.I
> jeszcze tak wyczerpująco odpowiadasz na pytania.W tym roku ukończyłam
> UniwersytetZielonogórski,kierunek-ochrona środowiska,specjalność-ergonomia i
> ochrona pracy.Szwedzki znam w podstawach-przez kilka miesięcy chodziłam na
> kurs.Jestem zafascynowana językliem szwedzk.-choć zdaje sobie sprawe,ze jest
> bardzo trudny.Ale za to angielski znma dość dobrze.Myślisz czy mam szanse
> znaleźć prace wSzwecji.Byłabym tez chętna do pracy-pomocy w szpitalach-tylko
> pytanie czy chca tam Polaków.W Polsce teraz bardzo trudno o prace!!Moja
siostra
>
> mieszka w Halmstadt-od tamtego roku-czerwca-tylko niesety ona nie jest w
ogóle
> obrotna i nie umie mi znaleźć tam pracy-twierdzi,że jej nie ma wHalmstadt.
> Tak bardzo chcę poznać ten język,kulture i pracować tam.Z chęcią podjęłabym
tez
>
> tam edukację-tylko czy to jest kwestia bardzo kosztowna?
> Bardzo będę wdzięczna za odpowiedź i z góry dziękuje.
> Pozdrawiam gorąco.
> Więcej takich ludzi jak Ty-tak rezolutnych i pomocnych. Mój e-mail
> kulka5@poczta.onet.pl
ooo dziękuję bardzo P.Krutikow za propozycje. Bardzo mnie ucieszyła, tylko, że jak ja mam rozmawiać skoro nie za bardzo umiem :) mój zasób słów jest bardzo ograniczony niestety... inaczej się czyta lub pisze do kogoś, gdzie można kilka razy się zastanowić itp... trochę mi więc głupio, ale skoro mówi Pani, że jest to najlepszy sposób na nauczenie się to napewno tak jest. A moze powinnam wcześniej coś konkretnego sobie przyswoić?
Słuchanie muzyki i ogladanie Tv to bardzo niewiele :) Ja się uczyłam rosyjskiego w liceum, ale jak to młodzież w tym czasie nie zawsze przykładałam się do nauki (teraz bardzo tego żałuję). Obecnie jestem na 4 roku studiów UG, gdzie nie mam rosyjskiego, także tyle lat przerwy to bardzo dużo.
Pytałam wcześniej czy na studiach zaoczych można nauczyć się dobrze języka ponieważ otwierają u nas nowy kierunek i bardzo mnie to zaciekawiło. Jednak najpierw muszę skończyć pierwszy fakultet, a o rozpoczęciu drugiego będzie głównie decydować moja sytuacja finansowa. Wiadomo jak jest. To kierunek płatny.
Jednak i tak bym chciała znać opinię na ten temat:::::

"...STUDIA ZAOCZNE, Trzyletnie Zaoczne Studia Licencjackie w zakresie rosyjskiego języka biznesu i translatoryki
Studia przeznaczone są dla:
osób chcących opanować współczesny język rosyjski ze szczególnym uwzględnieniem rosyjskiego języka biznesu oraz zdobyć ogólną wiedzę z zakresu kultury i literatury rosyjskiej;
osób zainteresowanych nauczeniem się języka rosyjskiego w stopniu umożliwiającym podjęcie pracy w charakterze tłumacza w zakresie rosyjskiego języka biznesu;
osób zamierzających podjąć pracę w instytucjach mających kontakty biznesowe, turystyczne czy kulturalne z firmami lub instytucjami z terenu Federacji Rosyjskiej i krajów WNP.
Studentami mogą zostać osoby legitymujące się świadectwem dojrzałości.
Znajomość podstaw języka rosyjskiego nie jest konieczna.
Celem studiów jest przygotowanie absolwentów do pracy w firmach handlowych, turystycznych i kulturalnych, w których ze względu na specyfikę kontaktów międzynarodowych niezbędna jest czynna znajomość języka rosyjskiego.
Ukończenie studiów
zapewnia absolwentom opanowanie języka rosyjskiego w mowie i piśmie w stopniu umożliwiającym swobodne porozumiewanie się w codziennych kontaktach z nosicielami języka;
daje umiejętności prowadzenia korespondencji urzędowej i handlowej, prowadzenia rozmów biznesowych, tłumaczenia kontraktów i umów zawieranych z partnerami rosyjskimi.
Ważną rolę w przyszłej pracy zawodowej absolwenta może odegrać dodatkowa znajomość języka zachodnioeuropejskiego (przede wszystkim w zakresie terminologii biznesowej), którą zapewnia program studiów....."
Zmiana rektora PWSZ
Został nim prof.zw.dr inż. Jan Chajda. Następca prof. dr. hab. Czesława
Glinkowskiego został wybrany jednogłośnie. Podczas konferencji prasowej, która
odbyła się dziś w PWZS przedstawił strategię rozwoju uczelni na najbliższe lata.

Porf. dr hab. Czesław Glinkowski pełnił funkcję rektora przez dwie kadencje. Ze
względu na kadencyjność, nie mógł ponownie ubiegać się o tą funkcję. Na swojego
następcę wytypował dotychczasowego prorektora Państwowej Wyższej Szkoły
Zawodowej im. Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego prof. zw. dr.inż. Jana
Chajdę. Kandydat został wybrany jednogłośnie.

Prof. zw. dr inż. Jan Chajda jest autorem i współautorem prawie 200 prac
opublikowanych w czasopismach krajowych i zagranicznych a także w materiałach
konferencyjnych krajowych i zagranicznych, twórcą i współtwórcą 31 patentów.
Profesor jest także kierownikiem Zakładu w Politechnice Poznańskiej a także
organizatorem Instytutu Technologii Maszyn w PWSZ.

Nowy rektor przedstawił główne założenia strategii rozwoju uczelni, którą
zamierza realizować. Przede wszystkim chce starać się o utworzenie w PWSZ nowych
kierunków i specjalności. Będą to m.in. europeistyka, w ramach zarządzania
specjalności: zarządzanie multimediami oraz zarządzanie kulturą. W Instytucie
Politechnicznym nowy kierunek – budownictwo i na kierunku elektrotechnika
specjalność – odnawialne źródła energii. W Instytucie Fizjoterapii i Ratownictwa
Medycznego kierunek – kosmetologia oraz w Instytucie Położnictwa i
Pielęgniarstwa kierunek – zdrowie publiczne.

Prof. planuje rozbudowę kampusu studenckiego przy ul. Poznańskiej.

Ważnym celem dla uczelni będzie rozwój studiów uzupełniających magisterskich, by
po studiach licencjackich i inżynierskich kaliscy studenci mogli kontynuować
naukę w Kaliszu.

Priorytetowym punktem dla nowego rektora jest stworzenie Akademii Kaliskiej.

PWSZ – pierwsza samodzielna uczelnia w najstarszym mieście w Polsce – ponosi
niejako największą odpowiedzialność za integrację środowiska akademickiego w
Grodzie nad Prosną – mówił dziś prof. Jan Chajda – Wierzę, że za kolejne 4-5 lat
miasto będzie szczycić się Akademią Kaliską pobudowaną na fundamentach PWSZ.

Nowy rektor rozpocznie swoją pracę od września br. Nie ukrywa, że jego siła tkwi
w silnym, zjednoczonym zespole pracowników.

Źródło:www.calisia.pl
jeśli zcuejsz, że chcesz być nauczycielem, pracować z dziećmi i młodzieżą- to
warto zaczynać.
37 lat to nie jest duzo, wiele osób w tym wieku właśnie coś zmienia w swoim
życiu, jakby czujac, ze to ostatni moment na zmianę. Pomyśl sobie, że nawet
jesli zaczniesz pracę w wieku 41 lat, to masz jeszcze całe 20 lat do emerytury,
czyli pól swojego zawodowego życia.
mam koleżankę, chyba Twoją imienniczkę, skończyła dziennikarstwo, około
trzydziestki wyszła zamąż i urodzila trójkę dzieci, gdy dzieci należało posłac
do szkoły a najmłodsze do przedszkola, poczula, że chce pracować z dziećmi
zawodowo. Najpierw skończyła podyplomowo studia pedagogiczne a potem kończyła
roczne kursy instruktorskie. Około czterdziestki rozpoczeła nowy etap swojego
życia, założyła teatr dziecięcy, najpierw z myślą o swoich starszych dzieciach,
by mialy jak spędzac czas i by sie rozwijały. Prowadzi go do tej pory,
jako "samodzielna działalnośc gospodarcza" prowadzi zajęcia teatralne w
przedszkolach, szkołach podstawowych oraz domach kultury, zarabia na tym
calkiem dobrze, dodatkowo organizuje dla dzieci z teatru kolonie i zimowiska.
Odnalazła się i czuje się spelniona, mimo że jej rodzone dzieci z teatru już
wyrosły.
Jeśli czujesz, że praca z dziećmi, młodzieża, w szkole czy przedszkolu to jest
to, to dzialaj, zapisz się na studia i ucz się.

zeby pracowac w świetlicy trzeba mieć skończoną pedagogikę opiekuńczo-
wychowawczą. Aby pracowac w przedszkolu lub nauczaniu początkowym, nalezy
skończyć pedagogikę wczesnoszkolną, daje uprawnienia i do pracy w przedszkolu i
szkole. W niektórych uczelniach do pedagogiki wczesnoszkolnej dołaczona jest
także reedukacja, co daje szanse na znalezienie pracy jako reedukator nie tylko
w szkole ale i poradni a nawet we własnym gabinecie.
polecam wybrać uczelnię, na której są studia licencjackie i możliwośc
kontynuowania nauki na studiach magisterskich. Na niektorych uczelniach można
robić za niewielką doplatą drugą specjalizację.
native speaker jęz. angielskiego - kwalifikacje ??
Pytanie kieruję do dyrektorki przedszkola oraz do osób zorientowanych .
Jakie kwalifikacje powinien posiadać native speaker ( języka
angielskiego ), który pracuje w przedszkolu ? Czy osoba zatrudniona jako
nauczyciel obcego języka musi mieć wykształcenie pedagogiczne ? Czy jest to
bezwzględna reguła ?

Pytam , ponieważ jestem związana z obcokrajowcem , który jest native
speakerem , jego pierwszym i jedynym językiem jest angielski . Ma neutralny
akcent , obywatelstwo amerykańskie , edukację zdobył w Stanach począwszy od
szkoły podstawowej , skończywszy na uniwersytecie .

Mamy dwie córki w wieku : 2 lata i 9 miesięcy oraz 1 rok i 6 miesięcy .
Nasze dzieci są dwujęzyczne : polsko - angielskie /( amerykańskie ).

Problemem jest " niepedagogiczne " wykształcenie ich taty , który ma
tytuł BSc i jest informatykiem . Niestety , nie pracował nigdy z dziećmi jako
nauczyciel lub pan w przedszkolu . Kiedy był zatrudniony w Computer Museum w
Bostonie przygotowywał wystawę komputerową dla dzieci i był potem
"oprowadzaczem " po niej . W czasach wczesnej młodości pracował w instytucie
kultury , w którym prowadził warsztaty karate dla młodzieży i piłki nożnej dla
kobiet To wszystko .

Mogę zapewnić , że ma bardzo dobre podejście do dzieci , ale czy moje
zapewnienie wystarczy ? Czy osoba z takimi kwalifikacjami ma w ogóle szansę na
pracę w przedszkolu jako native ? Jest teraz w Stanach , czy powinien zrobić
tam jakis kurs i jeżeli tak , to jaki ? Czy powinien postarać się o referencje
z tych miejsc , w których pracował w przeszłości z młodzieżą ?
Mam wykształcenie filologiczne ( narazie licencjackie , bronię mgr w
styczniu/lutym 2006 ),jedną ze specjalizacji , którą skończyłam na studiach
jest glottodydaktyka , pracowałam z dziećmi i młodzieżą , z dorosłymi
obcokrajowcami , których uczyłam języka polskiego na uniwersytecie - mogłabym
pomóc , gdyby mój partner miał jakieś wątpliwości . Byłabym wdzięczna za
wszelkie wskazówki .

Pozdrawiam ,
Kultura na egzaminach
Jak należy zachować się na egzaminach (obronie pracy licencjackiej)
Misty, moja praca licencjacka miała nie więcej niż 40 stron i pisałam ją
właściwie z antrpologii kultury. Podobnie będzie z pracą magsiterską - mam
zamiar pisać o czymś związanym z feminizmem. Na polonistyce też można takie
rzeczy robić :)

Pozdrawiam :)
Gość portalu: ga napisał(a):

> może ignorantka ze mnie, ale co to jest?

prosze:
Charakterystyka kierunku
Studia na kierunku kulturoznawstwo ze specjalnością mediteraneistyka trwają trzy lata. Mają przekazać słuchaczom wiedzę obejmującą następującą problematykę: historię krajów śródziemnomorskich (Francja, Hiszpania, Włochy, kraje bałkańskie oraz kraje islamskie) od czasów starożytnych aż do współczesności; historię sztuki krajów śródziemnomorskich od starożytności po czasy nowożytne. Program uwzględnia również problematykę z zakresu archeologii, filozofii i geografii krajów śródziemnomorskich, wykłady omawiające kultury zachodnioislamskie oraz wykłady monograficzne (dotyczące m.in. kultury i religii tego regionu).
Przez okres dwóch i pół roku studenci obowiązani są zaliczyć lektorat języka angielskiego oraz języka romańskiego (do wyboru język włoski, hiszpański, francuski).
Na trzecim roku studiów obowiązuje seminarium, prowadzone przez historyka, historyka sztuki lub archeologa (do wyboru), które pozwoli napisać i obronić pracę licencjacką.
Wiedza zdobyta w trakcie studiów powinna dać odpowiednie przygotowanie do pracy w charakterze przewodnika wycieczek do krajów basenu Morza Śródziemnego lub pracy w biurze turystycznym.
Zajęcia prowadzone są w systemie zaocznym, w piątki po południu, soboty i niedziele.
Studia są odpłatne. Po zaliczeniu trwającego 3 lata programu zwieńczonego pracą licencjacką absolwenci otrzymają tytuł licencjata kulturoznawstwa ze specjalnością mediteraneistyka. Absolwenci mogą kontynuować naukę na dwuletnich uzupełniających studiach magisterskich na kierunku historia.

ze strony UJ :)
"Rektor o planach US"- on tak długo może...
Gość portalu: Majjada napisał(a):

> To jest czeski film a nie Uniwersytet. Studiowalam 5 lat, jest to
> uczelnia dla wykladowcow a nie dla studentow. Studenci to zlo
> konieczne.

Absolutna zgoda! A co do rektoropodobnych wypowiedzi (czyżby ktoś z
biura promocji sie uaktywnił na forum?) typu:
"informuję uprzejmie, że etnologia już jest. I archeologia też - od
trzech lat jako specjalność na historii, od dwóch dni jako
licencjat, najdalej za trzy lata jako pełny, samodzielny kierunek"
to zauważmy:
- na szczecińskiej historii są już stosunki międzynarodowe i
archeologia - tylko kadry nie przybywa (nawet Chmielewski uciekł, a
teraz kolejny habilitowany daje drapaka), więc to są geniusze na
skalę międzynarodową, prowadzący takie studia w instytucie, gdzie
nie ma poważnego specjalisty od historii starożytnej dla kierunku
podstawowego (historia), tylko z importu;
- kulturoznawstwo na US to kolejny śmiech na sali, prowadzony przez
filologów "przy okazji", grzecznościowo - a ktos tu w ogóle słyszał
o jakimś prawdziwym kulturoznawcy? na takie studia to szczecinianie
jeżdżą do Warszawy, Poznania, Wrocławia i Krakowa;
- projektowane Centrum Kształcenia Tłumaczy czy jakoś tak wyprowadzi
ostatnich studentów z neofilologii (zwłaszcza przy niżu
demograficznym), bo po co się męczyć 3 lata (albo potem jeszcze 2 na
studiach magisterskich) z jakimiś literaturami, kulturami,
realioznawstwem, przedmiotami teoretycznymi, jeśli będzie można
zostać tłumaczem po 3 latach, ucząc się tylko maksymalnie dużo
języka obcego (praktycznie i na zajęciach z gramatyki)? przecież
ludzie na filologiach obcych przede wszystkim chcą być tłumaczami -
to bezpłatne kursy językowe, więc z pracy wylecą kolejni doktorzy
habilitowani, dla których nie będzie godzin (reszta znajdzie sobie
pracę w Centrum Tłumaczy i budynki przy Piastów będzie można
wygodnie sprzedać albo zrobić w nich Kino "Bambino" (ew. Kino "San
Marino").

Cała Polska pęknie ze śmiechu, ręczę wam.
linki- Goerlitz
Czy znacie jakieś ciekawe strony dotyczące Goerlitz?( szukam info nt kultury,
zabytków, tradycji itp) Pisze pracę licencjacką i muszę się odnalezc w temacie
Ja może dodam tak:

wiwetu napisał:

> - z czego szczególnie radzilibyście mi przygotować się na egzamin na UJ?

Jak już napisali przedmówcy - jeżeli naprawdę interesujesz się filmem, to
czytaj wszystko, co tylko wpadnie Ci na ten temat do ręki. Nie tylko magazyny
(a z tych, to też nie tylko "Film" - raczej weź się za lekturę "Kina"
i "Kwartalnika Filmowego", "Filmu na świecie"), ale też monografie, analizy
prac Twoich ulubionych twórców, omówienia danych nurtów kina. A tak na dzień
dobry - pod ręką zawsze warto mieć "Historię filmu" Płażewskiego. Może
także "Encyklopedię Kina" pod redakcją T. Lubelskiego. Dobrze też poszukać prac
z innych dziedzin, dzięki którym poznasz kontekst filmów najbardziej przez
Ciebie lubianych, podziwianych. Tak więc historia sztuki, psychologia,
filozofia. Wedle zainteresowań :) Aha - i nie zapominaj o Internecie. Przejrzyj
linki na stronie filmoznawcow!

> - tak z ciekawości: jak wygląda instytut?

Tu uzupełnię wypowiedzi poprzedników. Co roku wszystko się zmienia (Gołębia,
Piłsudskiego, Sarego, Kościuszki itd.itp.). Gdzie Ty trafisz - nie sposób teraz
powiedzieć. Docelowo Instytut ma zostać przeniesiony na powstający campus
uniwersytecki w Pychowicach tuż pod Krakowem.

> - czy filmy, o których piszecie na stronie, można na uczelni pożyczać
> bezpłatnie? Czy jest to przywilej wyłącznie filmoznawców UJ?

W programie studiów znajdują się projekcje, więc wiele filmów będziesz mógł
zobaczyć w ramach zajęć.

> - teraz pytanie właściwie dla absolwentów filmoznawstwa: na jaką prace mogę
> liczyć po ukończeniu tych studiów? Czy wielu spośród absolwentów filmoznawstwa
> na UJ znalazło zatudnienie np. w telewizji, czy też są to osoby utrzymujące
> się np. z pisania o filmie?

W chwili obecnej sytuacja nie przedstawia się zbyt różowo i musisz zdawać sobie
z tego sprawę. Jak kultura traktowana jest w Polsce - chyba każdy widzi. Ale za
7-8 lat, gdy będziesz kończył te studia (jeżeli zdecydujesz się na magisterkę,
a nie licencjat), wszystko na pewno będzie wyglądało inaczej, może lepiej? Na
dzień dzisiejszy żadne studia nie gwarantują pracy, nawet prawnicze czy
medyczne, a co dopiero filmoznawstwo.

> Z góry dziękuje za udzielone odpowiedzi. Mam nadzieję, że za 2 lata także
> znajdę się w gronie studentów - miłośników X muzy. Przy okazji pozdrawiam też
> wszystkich filmoznawców z UJ i z całej Polski
> WIWETU

Pamiętaj, że kino przestanie mieć przed Tobą sekrety. Czar filmów może prysnąć,
gdy zaczniesz rozkładać je na czynniki pierwsze. Z drugiej strony - odkryjesz
ich "trzeci sens". ;)
Native speaker w przedszkolu ,"przedszkole2"-pyt.
Pytanie kieruję do dyrektorki przedszkola oraz do osób zorientowanych .
Jakie kwalifikacje powinien posiadać native speaker ( języka
angielskiego ), który pracuje w przedszkolu ? Czy osoba zatrudniona jako
nauczyciel obcego języka musi mieć wykształcenie pedagogiczne ? Czy jest to
bezwzględna reguła ?

Pytam , ponieważ jestem związana z obcokrajowcem , który jest native
speakerem , jego pierwszym i jedynym językiem jest angielski . Ma neutralny
akcent , obywatelstwo amerykańskie , edukację zdobył w Stanach począwszy od
szkoły podstawowej , skończywszy na uniwersytecie .

Mamy dwie córki w wieku : 2 lata i 9 miesięcy oraz 1 rok i 6 miesięcy .
Nasze dzieci są dwujęzyczne : polsko - angielskie /( amerykańskie ).

Problemem jest " niepedagogiczne " wykształcenie ich taty , który ma
tytuł BSc i jest informatykiem . Niestety , nie pracował nigdy z dziećmi jako
nauczyciel lub pan w przedszkolu . Kiedy był zatrudniony w Computer Museum w
Bostonie przygotowywał wystawę komputerową dla dzieci i był potem
"oprowadzaczem " po niej . W czasach wczesnej młodości pracował w instytucie
kultury , w którym prowadził warsztaty karate dla młodzieży i piłki nożnej dla
kobiet To wszystko .

Mogę zapewnić , że ma bardzo dobre podejście do dzieci , ale czy moje
zapewnienie wystarczy ? Czy osoba z takimi kwalifikacjami ma w ogóle szansę na
pracę w przedszkolu jako native ? Jest teraz w Stanach , czy powinien zrobić
tam jakis kurs i jeżeli tak , to jaki ? Czy powinien postarać się o referencje
z tych miejsc , w których pracował w przeszłości z młodzieżą ?
Mam wykształcenie filologiczne ( narazie licencjackie , bronię mgr w
styczniu/lutym 2006 ),jedną ze specjalizacji , którą skończyłam na studiach
jest glottodydaktyka , pracowałam z dziećmi i młodzieżą , z dorosłymi
obcokrajowcami , których uczyłam języka polskiego na uniwersytecie - mogłabym
pomóc , gdyby mój partner miał jakieś wątpliwości . Byłabym wdzięczna za
wszelkie wskazówki .

Pozdrawiam ,
Budowa campusu uczelni o. Rydzyka
Budowa campusu uczelni o. Rydzyka
Gotowy jest parter i pierwsze piętro budynku uczelni.

W ciągu zaledwie dwóch miesięcy przy Porcie Drzewnym wyrosły budynki campusu
Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej o. Rydzyka. Do zimy gmach
uczelni ma być w stanie surowym.

Ekipy budowlane "Marbudu" i "Kabetu" pojawiły się na placu budowy na początku
września br. Tymczasem gotowy jest już parter i pierwsze piętro campusu
Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Tempo jest tak duże, bowiem
kompleks zabudowań uczelnianych, w stanie surowym, ma być gotowy przed zimą.
Tak by w przyszłym roku zostały prace wykończeniowe. Dzięki temu kolejny rok
akademicki (czwarty już) uczelnia o. Tadeusza Rydzyka mogła rozpocząć już w
nowej siedzibie.

Będzie to potężny - ponad 15 tys. m kw. powierzchni budynek w kształcie
litery C. Środkową część gmachu zajmą pomieszczenia dydaktyczne, oba boczne
akademiki. Z projektu wynika, że w centrum będzie wielofunkcyjna sala o
powierzchni 487 m kw., dwie mniejsze sale, kaplica, 330-metrowa restauracja,
173-metrowa stołówka oraz zaplecze. W domach studenckich będzie 446 miejsc.

Obecnie Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej działa w należącym do
toruńskich redemptorystów "Domu Słowa", przy ul. Św. Józefa. Kształci na
dwóch trzyletnich, licencjackich kierunkach: kultura medialna oraz polityka
społeczna. Studia są płatne 1500 zł za semestr. Na razie słuchacze mieszkają
w "Domu Słowa" oraz gościnnie w internacie II LO przy ul. Osikowej.

Przypomnijmy. W tym rejonie miasta dwa lata temu redemptoryści kupili od
gminy, za ponad 4 mln zł, 22 ha gruntu. Wcześniej byli zainteresowaniem
uzyskaniem od miasta, za darmo, 54 ha ziemi na terenie tzw. JAR-u. W obu
przypadkach cel był jeden. Zdobycie ziemi, na której zakonnicy mogliby
wznieść Centrum Polonii. Potężny kompleks, w skład którego oprócz uczelni
miałyby wchodzić obiekty sportowe, Muzeum Osiągnięć Narodu Polskiego, park,
hospicjum i kaplica.

Campus nie powstaje jednak na terenie kupionym od miasta, który zapewne
zostanie przeznaczony na pozostałe obiekty Centrum Polonii, ale na sąsiedniej
działce. Do niedawna należała ona do Tadeusza Waltera, toruńskiego
biznesmena, jednego z najbliższych współpracowników o. Rydzyka.

Gotowy jest parter i pierwsze piętro budynku uczelni.
Droga Letico,
Rozumiem, że po napisaniu górnolotnej pracy licencjackiej wiesz już wszystko o
tym świecie i ważysz się oceniać wszystko i wszystkich - oczywiście swoją wąską
miarką. Masz bardzo stereotypowe podejście do rzeczywistości i wydaje mi się,
że mało w tym życiu przeżyłaś i w kość Ci życie nigdy nie dało.
Powtórzę po raz kolejny: teoria sobie - życie sobie. W życiu nic nie jest
czarno-białe.
Jeszcze jedno. Nie tylko matka ma obowiązek zajmować się dzieckiem. I Twoje
oceny Jolki pod tym względem uważam za głęboko niesprawiedliwe i oparte na
stereotypach.
Chciałabym też wyprostować Twoje myślenie a propos pracy za granicą. To NIE SĄ
WAKACJE, wierz mi. Nigdy nie byłaś dłużej poza domem, nie pracowałaś w obcym
kraju, wśród obcych ludzi i obcej kultury. Poza tym - nie ukrywajmy, dyrektorem
to ona tam nie była...
Co do kwestii finansów, relacji małżeńskich to wypowiadałam się już - nie chcę
się potwarzać.
Co? Mąż powinien ją pogonić? Ten facet nie ma na tyle jaj, żeby to zrobić. W
końcu to ona zarabia na dom, a jemu najwyraźniej z tym dobrze. Też mi bohater.
Jeśli role by się odwróciły i to on by wyjechał, to byłby wspaniałym ojcem. A
kochanka - to taki nic nie znaczący skok w bok, bo przecież chłop daleko bez
baby był i mu się chciało, to jakąś tam sobie znalazł. A jak kobieta tak
postąpi to już się puszcza i pogonić ją trzeba? I to opinia kobiety? Żal mi
Cię, letica.
I jeszcze to pitulenie o złamanych marzeniach o wspaniałej mamie?!? A złamane
marzenia o wspaniałym tacie? Przecież ojciec - według "tradycji" z którą
mniemem, że się zgadzasz - powinien być głową rodziny, a ten opisany, to co
najwyżej "lewą ręką" jest.
kartoflana napisała:

> Pisanier pracy licencjackiej jest głupim wymogiem i sztywnym przepisem.
Wiadomo jak się ją pisze (przetwarzając informacje z innych prac) i jak się
dostaje tematy (co roku te same, z odgórnie ustaloną tezą, wywodem i wnioskami).

No cóż, ja sobie temat (magisterki) wymyśliłam sama i znalazłam promotora, który
był tym tematem zainteresowany.

> Pisanie pracy licencjackiej - jako sprawdzian nabytej wiedzy - to głupota.
> przeczytajcie dokładnie co napisałam: praca licencjacka ma się nijak do
> profesjonalizmu bo nie jest w żaden sposób miarodajnym sprawdzianem
> umiejętności!

Tak uważasz ? A ja myślę, że praca licencjacka/magisterska to doskonały
sprawdzian umiejętności:
- znajdowania i wydobywania wiedzy,
- analitycznego myślenia,
- przekazywania posiadanej wiedzy własnym językiem.

> Czy żadna z was nigdy nie psioczyła na studiach, że musi uczyć się lub pisać
> bezsensowne rzeczy, które nic do umiejętności nie wnoszą?

To ty idąc na studia wiedziałaś, jakie przedmioty będą ci potrzebne a jakie nie
? Bo ja na przykład z perspektywy czasu widzę, że te przedmioty, które nie
przydały mi się bezpośrednio, doskonaliły moją pamięć i zdolność logicznego lub
abstrakcyjnego myślenia.

> Poza tym bez urazy ale - zdobycie tytułu licencjata na jakiejś podrzędnej
> uczelni w stylu Gorzowskie Studium Kultury Sportu i Marketingu z podrzędnego
> kierunku Handel i Politologia - to jest dla mnie z zasady zaprzeczenie
> profesionalizmu.

A to już zależy wyłącznie od ciebie, nie od szkoły :)
wielkie dzięki wszystkim!!
to miała być praca zaliczeniowa na I roku- na jakieś 15 stron, a widzę, że
licencjat lub magisterkę z moich kochanych kotów zrobię, bo rozciągnę to na
całą kulturę:)
dzękuję raz jeszcze!!!
Licencjat to ciągle mało
Jasne. Tak sobie czytam i wspominam radosne czasy studiów, które mogąc sobie
na to pozwolić przedłużałem testując różne dziedziny. Ukończyłem jednak
licencjat już w trakcie pracy, gdyż jakie mam wnioski ze studiów magisterskich:
1) na kierunkach związanych z zarządzaniem studiuje 99% ludzi z zerowymi
umiejętnościami interpersonalnymi (czyli jak zarządzać, chyba, że ktoś maży
być Stevem Jobsem i zza biurka:)
2) na kierunkach bardziej specjalistycznych (chemia, biologia, mechanika,
metalurgia) są przeładowane programy materiałem mającym się nijak do pożądanej
wiedzy potrzebnej na wyjściu (najlepsze jakie znam to elementy kultury na
elektrotechnice, podstawy rachunkowości na budownictwie).
3) kompletny brak nadzoru zewnętrznego nad nauczaniem języków obcych.
Większość absolwentów nie potrafi się poprawnie przedstawić po angielsku, nie
mówiąc już wogóle o napisaniu tego poprawnie.
4) czasem jak myślę sobie jaki mógłbyć ze mnie mgr inż. to aż boję się przez
mosty i kładki przechodzić, o pójściu do lekarza nie wspomnę.

Dla wyjaśnienia; owych kierunków nie kończyłem, gdyż uznawałem, że proponowany
mi zakres wiedzy generalnie prowadzi do nikąd i próbowałem swoich szans na
innych polach. Dalej robię to co lubię, spełniam się życiowo i zawodowo, a jak
wspominam przy okazji spotkań "na ulicy" kto pokończył studia z mgr to pusty
śmiech mnie ogarnia.

Mój wniosek - wzmocnić kompetencje Komisji Akredytacyjnej (jeżeli to nie
pomoże posiłkować się agencjami ratingowymi), przeprowadzać częste lotne
kontrole uczelni państwowych i prywatnych, zlikwidować państwowe subwencje dla
uczelni kształcących bezrobotnych lub wiecznych doktorantów. To już powinno
dużo dać, a apsurdów pt. z wyższym wykształceniem na pół etatu do kiosku
przyjmę nie wyrugujemy i tak przez 70 lat, więc nie ma się o co denerwować.
Gość portalu: as napisał(a):
Od marca szukacie raptem dwoch osob, przez bez mala pol roku nie udalo sie wam
> ta trudna sztuka... Na wstepie odrzucacie 90% kandydatow - a moze warto zastano
> wic sie, dlaczego tak mala ich ilosc spelnia wasze kryteria? Wyksztalcenie, dos
> wiadczenie, jezyki obce - i to wszystko za cale 2000zl brutto, no no, dlaczego
> tez nie ma tlumu chetnych specjalistow?
Nie szukalismy specjalisty. Pewnie pracujac w brytyjskiej zmywalni sadzac po IP
zarabiasz duzo. Dlaczego nie zostaniesz pracodawca nie wrocisz do kraju i nie
pomadrujesz sie tutaj na miejscu? To Ty sie zastanow, co za bzdury wypisujesz
czlowieku.

> Osoby spelniajace w/w kryteria nie po t
> o zdobywaly wiedze i doswiadczenie, by teraz "spelniac sie" w takiej pracy.
Nudzisz. NIkt nie wymaga spełniania się ani nie wiadomo jakiego wykształcenia.
Chodziło o licencjat. To żadne wyżyny ani żadna trudność zdobyć takie
wykształcenie.

>Do tego wasza firma chyba jest znana na lokalnym rynku pracy i raczej nie ciesz
> y sie powazaniem pracownikow - wnioskuje po ilosci osob, ktore nawet nie przysz
> ly na rozmowe kwalifikacyjna. Zwykle rozsylaja one bowiem cv w wiele miejsc i g
> dy jakas firma odpowie - zasiegaja o niej jezyka np. wsrod znajomych z branzy.
> Czego dowiedzieli sie o was, ze nie chcialo im sie nawet pofatygowac na rozmowe
> uznajac to za strate czasu?
Pomijam, że nie mamy żadnych negatywnych opinii na rynku pracy bo dotąd wszscy
po raz pierwszy u nas zatrudnieni kilka lat temu nadal pracują i ta rekrutacja
jest pierwszą.
NIe chcieli się pofatygować - to szmaciarstwo i brak kultury. i koniec.

Dodam, że codziennie przejeżdzam do pracy obok urzedu pracy gdzie wciaz widze
klebowisko ludzi. nie chce mi sie wierzyc, wiekszosc to chyba darmozjady
probujace wyludzic zasilek. bo bezrobice jest tylko medialne

widze ze a tym forum przebywa wiele osob ktorym jestem zmuszony zyczyc duzo
szczescia w szukaniu pracy bo jeszcze wiele musicie sie nauczyc i przemyslec i
przekonstruowac swoje myslenie.

zegnam wszystkich, ucinam dalszą dyskusję, szkoda czasu. pa i milych wakacji
"Przepisy mówią, jakie przedmioty i w jakim wymiarze godzin muszą
być realizowane na określonych kierunkach. Po analizach okazało się,
że w kolegium nie są one realizowane. Dlatego niemożliwe jest
wydanie tym słuchaczom dyplomu Uniwersytetu Rzeszowskiego. Minima
programowe muszą zostać zrealizowane, studenci muszą też przygotować
i obronić pracę licencjacką, innej drogi nie ma. Nie można rozdawać
dyplomów uniwersyteckich za darmo - mówi Henryk Pietrzak, rzecznik
UR. - I tak ci słuchacze dostaną się na studia bez egzaminów i będą
mieć zaliczone dwa lata - podkreśla."
Celowo zacytowałem cało wypowiedź rzecznika UR. Kompromitacja !!!
Panie rzeczniku najpierw należałoby sie zapoznać z tekstem
porozumienia/umowy między UR i Urzędem Marszałkowskim i dopiero
wtedy wypowiadać sie w przedmiotowej sprawie. UR robi słuchaczom
KPSS wielką łaskę, bo przyjmie ich na studia (za ciężkie pieniądze)
bez egzaminów !!! O jakich egzaminach mówi p. rzecznik? Coś mu się
chyba pochrzaniło. To p. rzecznik nie wie, że od lat na większość
kierunków na UR nie ma żadnych egzaminów?
Niestety będzie jak zwykle (obym się mylił) "cygan zawinił, kowala
powiesili". Ktoś próbuje scedować odpowiedzialność na p. Dyrektor,
tymczasem to nie ta Pani podpisywała umowę z UR. Z ramienia UR ktoś
sprawował tzw. opiekę naukową, i co dopiero teraz (po czterech
latach) zauważył różnice programowe? Ponadto jest jakaś pani
dyrektor departamentu edukacji w Urzędzie Marszałkowskim, której
KPSS podlega, gdzie ona wcześniej była i za co bierz pieniądze? I
jeszcze ten członek zarządu, co to sie zna na kulturze, ze
szczególnym uwzględnieniem teatru (zob. stosowny artykuł i wątek na
forum gw) - gdzie on był? W końcu to on chyba podpisywał tę umowę, i
to on powinien najbardziej zabiegać o dotrzymanie przez UR warunków
umowy.
Uważam, że słuchacze KPSS stoją na wygranej pozycji, czego im
serdecznie życzę.
Plany nowej dyrektor archiwum
24-10 13:08 Kalisz | Kultura

Podczas piątkowej inauguracji roku kulturalnego nagrodą prezydenta
miasta pożegnano wieloletnią dyrektorkę Archiwum Państwowego w
Kaliszu Mirosławę Lisiecką.

Miejsce po niej objęła znana kaliszanom bibliotekarka, organizatorka
konkursu "Wiedzy o Kaliszu i regionie", a także autorka książek
poświęconych "Solidarności" Grażyna Schlender.

"Będę kontynuowała działania mojej poprzedniczki" - zapowiada nowa
dyrektor.

Należą do nich przede wszystkim zadania statutowe, to znaczy:
gromadzenie, opracowanie, przechowywanie, konserwacja i
udostępnianie zasobów archiwalnych. Zachowane będzie także (ale i
rozszerzone) otwarcie placówki na użytkownika, szczególnie tego
młodszego. W związku z tym planowane są liczne wystawy, które gościć
będą uczniów gimnazjów i liceów. W planach jest również działalność
wydawnicza.

"Mamy plany, żeby rozpocząć taki cykl wydawniczy np historii Kalisza
i Ziemi Kaliskiej. Materiały, które byłyby przyczynkiem do historii
naszego regionu, ale jednocześnie źródłem wiedzy dla młodzieży."

Pośród bardziej dalekosiężnych planów nowej dyrektor jest pozyskanie
zbiorów z prywatnych archiwów i - co najważniejsze - odzyskanie
calisianów znajdujących się w zasobach innych muzeów.

"Myślę, że Kalisz już dojrzał do tego, żeby przejąć takie zbiory,
chociażby z tego względu, że mamy tutaj Uniwersytet, mamy wyższe
uczelnie, powstają prace magisterskie, prace licencjackie, więc
dobrze by było, żeby młodzież tu na miejscu mogła skorzystać z tego,
a nie jechać powiedzmy do Łodzi i tam się prosić o materiały, które
dotyczą naszej ziemi."

Ambitnym planom nowej dyrektorki Archiwum Państwowego w Kaliszu bez
wątpienia sprzyja dobrze wykształcona kadra placówki, a także
obszerność i funkcjonalność nowego budynku Archiwum przy ul
Poznańskiej 207. Będziemy mieli okazję gościć tam już w listopadzie
na otwarciu wystawy poświęconej kaliskiemu sportowi.

delura@rc.fm
www.rc.fm/informacje/?id_informacje=24454
Studiuję Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną, właśnie piszę pracę
licencjacką. Wielokrotnie wypowiadałam się na forum na temat tego kierunku i
wszystkiego co z nim związane. Tutaj jest chyba mój najobszerniejszy komentarz:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=245&w=76625492&a=76727004

>Interesuje mnie szeroko pojęta
> kultura,kino,media,fotografia,reklama.

Studiowanie dziennikarstwa daje sporo możliwości do pogłębienia tych
zainteresowań. Nie wybieraj kulturoznawstwa - dziennikarstwo bywa nudne, ale
kulturoznawstwo (przynajmniej we Wrocławiu) to jest kompletna nuda.

>Moi rodzice jednak najchętniej widzeliby
> mnie na prawie,a potem jako notariusza(ale pomijając znajomości,te studia
> trwają przecież całe wieki i są potwornie ciężkie)

Nie patrz na ambicje rodziców i rodziny, tylko na siebie i swoje plany. W moim
przypadku krewni ze strony taty dawali mi do zrozumienia, że mam kontynuować
tradycje rodzinne i być lekarzem. Co z tego, że miałabym "dobry start" w tym
zawodzie, skoro żyłabym pod ciągłą presją i kontrolą. Zawsze miałam swoje plany
i, co ciekawe, są powiązane z tradycjami rodzinnymi ze strony mamy ;)) Moi
rodzice nigdy mi niczego nie narzucali, akceptują w pełni moje wybory i trzymają
za mnie kciuki, żeby udało mi się spełnić moje marzenia.

Mogę się podzielić wiedzą i przemyśleniami na temat dziennikarstwa, świata
mediów itp., ale trudno mi cokolwiek doradzać w pozostałych kwestiach, bo nie do
końca potrafię zrozumieć osoby, które nie są pewne, co chciałyby w życiu robić.
Pewnie dlatego, że sama zawsze miałam sprecyzowane plany i marzenia, jestem
perfekcjonistką do przesady ;)
Jestem zdegustowany. Faktycznie, jest to praca licencjacka-
niekompletne to to, a do tego z masa bledow.
Z mojej dzialki:
To co zauwazyl pitagor, uzupelnilbym, ze moze mieli na mysli trzy
projektowane przystanki? Nie uwzglednili ich w ogole w zwiekszaniu
dostepnosci i przy okazji remontow linii.
Kolejne wielkie zastrzezenia mam co do drogi S12. O czym oni pisza?
Przeciez Radom nijak sie nie rozwinie uslugowo z okazji przejazdu
coraz wiekszej ilosci samochodow. W Bialobrzegach moze i mogloby to
miec jakies znaczenie gospodarcze, a dla nas? Ze powstanie 3 stacje
benzynowe i dwie knajpy przy planowanej obwodnicy? Oni to uwazaja za
znaczacy czynnik rozwojowy? Czy maja tam w ogole kogos zwiazanego z
transportem?
Idac dalej, to przeciez nie proponuja zadnego rozwoju w zakresie
transportu, oprocz budowy lotniska i przebudowy linii nr 8 na
odcinku do Wawy (o pozostalych odcinakch nie ma ani slowa).
Zapomniano uwzglednic znaczenia pozostalych linii kolejowych i ich
remontow odcinkowych w dalekich relacjach.
Nic o kolejowych korytarzach miedzynarodowych w kontekscie czynnikow
rozwojowych.
W aspekcie rozwoju zwiazanego z drogownictwem, zauwaza sie S12, ale
nikt nie pokusil sie o wniosek, zeby budowac S9, ktora wiadomo jakie
mialaby znaczenie nie tylko dla Radomia, ale calej Polski Poludniowo-
wschodniej.
A jak ma sie rozwijac komunikacja miejska oprocz tworzenia
komunikacji aglomeracyjnej (nawet nie powiedziano w jakich
kierunkach i za pomoca czego)? Przeciez tam nie ma ani slowa o tym,
czy moze taryfa wspolna, albo moze nowoczesne systemy trakcyjne czy
zarzadzanie ruchem. A o komunikacji aglomeracyjnej, oprocz tego, ze
powinna byc dobra, tez nic (kolej, autobusy czy co?).
Nic o aspekcie ekologicznym, bliskosci wielkiego kompleksu
Kozienickiego PK.
Rozwoj kultury-pusty dzial.
itd itp!

Przeciez to opracowanie nie ma mowic, co sie robi i co jest w
planach, tylko to, co powinno sie zrobic, zeby zwiekszyc szanse
rozwojowe!!!!!!!
Chyba Cie porabalo . Z kultura to On mial do czynienia chyba jak ktos by Mu ja
dostarczyl z Kiosku( sam by nie kupil) . Ta Twoja praca magisterska to chyba
byla pisana na jakiejs prywatnej "uczelni" i to w poznym wieku ( a moze to
licencjat ?)
Radni wyrzucają burmistrza Tyczyna !
Matactwom i krętactwom burmistrza Tyczyna Kazimierza S. Rada Miasta mówi dość.
Radni mają dość ciągłego szargania dobrego imienia Tyczyna przez przybłędę
i cwaniaka Kazimierza Szczepańskiego , który od 12 lat terroryzuje miasteczko
siecią swoich układów mafijnych.
Ten hochsztapler posądzony został w listopadzie ubr. przez rektora WSSG o
plagiat, czyli kradzież pracy licencjackiej. Szczepański zamiast przyznać się
do plagiatu i oddać się w ręce wymiaru sprawiedliwości , ciągle okłamuje
społeczeństwo tłumacząc się , że to jest nagonka polityczna na niego.
Postepowania karne wszczęła prokuratura z urzędu. Tymczasem Szczepański , ten
przywłoka i nieuk /po zawodówce i wieczorowej maturze/ próbuje 7 -krotnie
odwołać z funkcji rektora człowieka , który zdobył się na odwagę i odkrył
plagiat.
Nowa Rada Miasta Tyczyna postanowiła powiedzieć swemu przynoszącemu wstyd na
całą Polskę burmistrzowi dość.
Na najbliższej sesji Radni wyrzucą Szczepańskiego z władz Uczelni , jako
swego dotychczasowego reprezentanta. Reprezentuje on Gminę tak nieudolnie, że
dopuścił do milionowych strat poprzez kradzieże mienia znacznej wartości
przez swego kolegę i politruka - Z.Stachowskiego, byłego rektora przeciw
któremu przemyska prokuratura prowadzi kolejne śledztwo.
Gminę będzie reprezentowała nowa nieuwikłana w grę polityczną i biznesową
osoba. Szczepańskiego wywiozą na taczkach z Uczelni. Czeka go wkrótce
impeachmeant w związku z aferą plagiatową. Będzie to pośmiewisko gminy na
skalę ogólnopolską.
Tymczasem Szczepański robi wszystko, aby tę kompromitującą dla siebie
sytuację odwrócić. Namawia radnych do poparcia swojej kandydatury w WSSG.
Namawia w sposób typowy dla tego SB-eka:
-radnemu z Borku Starego -Grzegorzowi /właścicielowi skłau z węglem/ obiecuje
wygrywanie przetargów na dostawy węgla dla instytucji gminnych oraz usługi
koparką dla gminy,
-radnemu Fudali z Tyczyna (trenerowi w Strugu) dalsze umożliwianie machloi w
transferze gminnych funduszy
-radnemu Eugeniuszowi M. Z Hemanowej, ukrywanie machloi związanych z
prywatyzacją POM Tyczyn
-radnemu , sołtysowi Januszowi z Kielnarowej , dalsze zatrudnienie żony w
Ośrodku Kultury w Kielnarowej,
-Sołtysce matysówki, dalsze zwolnienia w podatku dla męża stolarza
namawiani sa inni radni, zobaczymy...
Przepraszam Annę, że będę kontynuował tutaj wątek slawistyki, wierzę, że mi
wybaczy :)

Cóż, trochę mnie zniechęciłaś Tawananna tą charakterystyką slawistyki i w ogóle
filologii. Ja w ogóle od jakiegoś czasu zastanawiam się z czym mógłbym połączyć
mój pierwszy kierunek - politologię. Jestem już w trakcie studiów (II rok) i
politologia to jest to, co chciałem studiować od zawsze i jestem w pełni
zadowolony. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że praca może być, albo nie być po
każdym kierunku, ale jednak po politologii jest ciężej. Dlatego zastanawiam się
jaki ewentualny (na razie licencjat) kierunek sobie dobrać. Chciałbym, żeby mimo
wszystko był praktyczniejszy. Na samym początku stawiałem na ekonomię ale jestem
starym maturzystą, a z matmy w LO byłem noga. Interesuję się rynkiem, gospodarką
itepe - no ale matma... Druga koncepcja - administracja. Niby coś jak prawo
(prawo odpada, kompletnie mnie nie kręci), podobno bardziej tolerowany kierunek
w urzędach niż np. politologia. Ale w sumie podobny i znowu - łacina, masa
niepotrzebnego wkuwania regulacji prawnych etc. Teraz trzecią koncepcją była
właśnie ta slawistyka - bo ten region interesuje mnie w różnych aspektach, ale
wolałbym jednak uczyć się praktycznych translatorskich rzeczy (taki ogólnik ;))
no i ogólnie realiów, znajomości instytucji np, powiedzmy - rynku czeskiego, no
nie wiem - rozumiesz o co mi chodzi :) No ale wkuwanie literatury i kultury
Bułgarii po rosyjsku to mnie kompletnie nie kręci. Wygląda na to, że nie ma
kierunku który by mnie satysfakcjonował. Może po prostu zrobić w przyszłości
podyplomowe z human resources, albo pr? Sam nie wiem, może widzisz jakieś
rozwiązania? Przedstawiłem po krótce zainteresowania etc. sorki, że tak
przynudzam, ale wolę się potopić w tym bagienku jeszcze jakiś czas i podjąć
decyzję :) Pozdrawiam.

>